W pierwszym miesiącu obecności Polski w Unii Europejskiej sprowadzono ponad 50 tys. używanych samochodów. Dla porównania, w całym 2003 r. było to 33 tys. aut. Specjaliści rynku motoryzacyjnego szacują, że w ciągu roku od akcesji import używanych samochodów wyniesie 0,5 mln. Większość ze sprowadzanych pojazdów ma 8-10 lat lub jest starsza. Często nie spełnia norm technicznych i nie nadaje się do użytku w macierzystym kraju. W Polsce ze względu na liberalne przepisy zarejestrowanie samochodów nawet po bardzo ciężkich wypadkach jest możliwe. W uzgodnieniach międzyresortowych jest projekt rozporządzenia, nad którym pracuje Ministerstwo Infrastruktury, definiujący, jakie warunki techniczne ma spełniać samochód, żeby mógł zostać zarejestrowany w Polsce. Auta nie mieszczące się w surowych normach będą cofane na granicy. Jeżeli taki pojazd będzie znajdował się w Polsce, jego właściciel zostanie zobowiązany przeznaczyć go na złom. Często jednak złomowanie odbywa się bez użycia specjalistycznego sprzętu i bez zachowania norm ochrony środowiska. Sejm pracuje nad ustawą dotyczącą obowiązku recyklingu samochodów. Oznacza to, że rocznie, określony odsetek starych aut będzie musiał być poddany odzyskowi (materiały z tego auta będą ponownie wykorzystywane). Będą do tego uprawnieni tylko licencjonowani recyklerzy.

- Cieszę się, że władze najpierw pracują nad rozporządzeniami do ustawy, a następnie nad samą ustawą. Zazwyczaj było odwrotnie i brak przepisów wykonawczych powodował wiele kłopotów - mówi Wojciech Drzewiecki z firmy Samar zajmującej się monitoringiem rynku samochodowego. - Nowe przepisy mogą zablokować chociaż częściowo lawinowy import starych aut, z jakim mamy do czynienia od 1 maja. Importerzy zaczną szukać samochodów w lepszym stanie technicznym - dodaje.

- To dobry pomysł. Wyeliminuje problem złomu samochodowego, który porusza się po polskich drogach - twierdzi Mirosław Bendzera z Toyota Motor Poland.

Książka warta tysiące

Jednym ze sposobów na zablokowanie importu używanych aut z zagranicy ma być - według informacji krążących po rynku motoryzacyjnym - wprowadzenie bardzo wysokiej opłaty za książkę wozu, którego wiek przekracza 7 lat. Książka w takim wypadku miałaby kosztować kilka tysięcy złotych. Resort infrastruktury dementował informacje, że prowadzi prace nad takimi przepisami.