Był to zatem już 9. z rzędu kwartał, w którym spółki z indeksu Standard & Poor?s 500 odnotowały wzrost zysków. Taka jest przynajmniej prognoza opracowana przez firmę analityczną Thomson Financial na podstawie spodziewanych zysków na akcję. Jak było naprawdę, dowiemy się wkrótce, bo spółki już w przyszłym tygodniu zaczną publikację raportów kwartalnych.
Nie ulega jednak wątpliwości, że wyniki będą dobre, bo w przedsiębiorstwach ostatecznie zwyciężyła strategia ścisłego kontrolowania wydatków, a jednocześnie byliśmy świadkami niemal boomu po stronie popytowej.
Bezpośrednim rezultatem oszczędności był wzrost wydajności, obserwowany od kilku kwartałów. W pierwszych trzech miesiącach br. zwiększyła się ona o 3,8% w stosunku rocznym, bardziej niż w ostatnim kwartale ub.r. Poczynione przez spółki inwestycje w sprzęt i wyposażenie sprawiły, że pracownicy stali się jeszcze bardziej wydajni.
Mimo coraz większej wydajności zatrudnionych, spółki tworzą nowe miejsca pracy, by zaspokoić wciąż rosnący popyt, zarówno krajowy jak i zagraniczny. Właśnie odczuwalna już poprawa na rynku pracy, a także nieco niższe ceny benzyny, zwiększyły zaufanie do amerykańskiej gospodarki. Mierzący je indeks, opracowywany przez nowojorską firmę Conference Board, był w czerwcu najwyższy od dwóch lat.
Amerykańskie spółki działające w Europie przeliczały w kwartalnych bilansach swoje zyski w obcych walutach na większą ilość dolarów, które nadal taniały. Kurs dolara w II kwartale wynosił średnio 1,2199 za euro, a więc był o 6% słabszy niż w takim samym okresie ub.r.