Nasz rząd złożył w tym zakresie deklarację - tzw. program konwergencji - mówiący, że wymogi wprowadzenia euro postaramy się spełnić w ciągu najbliższych 3-4 lat. Czy to oznacza, że za 5 lat na pewno w naszych portfelach zjawią się nowe, europejskie banknoty?
Oczywiście, że nie. Po pierwsze i najważniejsze, nie należy uważać, że członkostwo w Unii Europejskiej automatycznie spowoduje szybkie członkostwo w strefie euro (por. ramka 1). Droga do zastąpienia złotego jest dość ciernista i z pewnością zajmie sporo czasu. Co więcej, jeśli w Polsce nie będzie zgody co do wprowadzenia euro (a biorąc pod uwagę fakt, że oznacza to zmiany w konstytucji, niemal na pewno będzie wymagać przeprowadzenia ogólnonarodowego referendum), nawet spełnienie formalnych kryteriów nie musi wcale oznaczać, że to zrobimy. Biorąc dodatkowo pod uwagę wyraźną niechęć obecnych członków strefy euro do przyjmowania nowych krajów o dość słabych gospodarkach, można stwierdzić, że Polska przystąpi do strefy euro tylko w przypadku powodzenia potrójnego wysiłku: na rzecz spełnienia kryteriów członkostwa, przekonania naszych europejskich partnerów, że jesteśmy naprawdę gotowi, i przekonania naszego społeczeństwa, że nam się to opłaca.
Decyzja musi nastąpić na podstawie dwóch zasadniczych przesłanek. Po pierwsze, powinniśmy sami umieć realistycznie ocenić naszą gotowość do członkostwa (pomaga w tym teoria ekonomii, por. ramka 2). Po drugie, musimy stwierdzić, jak kosztowne jest wypełnienie kryteriów wprowadzenia euro (por. ramka 3) i zdobyć się na niezbędny wysiłek, aby tego dokonać.
Czy spełnienie kryteriów będzie wymagało dużego wysiłku? Na pierwszy rzut oka, nie jesteśmy wcale aż tak daleko od tego celu (por. ramka 4) - w 2003 roku znacznie bliżej, niż była jeszcze 6 lat temu Grecja. Jednak trendy nie są wcale dobre. W 2004 roku z pewnością nastąpi pogorszenie w zakresie kluczowego wskaźnika - deficytu sektora publicznego. Nie wiadomo, na ile szybko da się obniżać deficyt w kolejnych latach, wymaga to bowiem zdecydowanych reform finansów publicznych - a na to, jak widać, polscy politycy nie są gotowi.
A tymczasem do strefy euro warto dążyć, aby mieć mocny i stabilny pieniądz, niską inflację i niskie stopy procentowe (por. ramka 5). Tyle że droga ta z pewnością nie będzie dla Polski łatwa.