W najbliższą niedzielę Japończycy będą wybierali połowę składu izby wyższej parlamentu. W czasie weekendu cztery tamtejsze gazety przeprowadziły sondaże opinii publicznej i ze wszystkich wynika, że zwycięsko z tych wyborów wyjdzie opozycyjna Demokratyczna Partia Japonii. Utrata większości w izbie wyższej przez rządzącą Partię Liberalno--Demokratyczną wzmogłaby presję na premiera Junichiro Koizumi, by podał się do dymisji. A to mogłoby oznaczać koniec jego polityki gospodarczej, polegającej między innymi na cięciach wydatków publicznych.

Niezadowolenie wyborców wywołała przede wszystkim uchwalona w czerwcu zmiana systemu emerytalnego. Na podstawie nowych przepisów Japończycy będą musieli płacić wyższe składki. 65% respondentów opowiedziało się przeciwko tej decyzji parlamentu, będącej zatwierdzeniem rządowego projektu. Większość Japończyków jest też przeciwna polityce rządu wysyłania wojsk do Iraku. W rezultacie poparcie dla gabinetu Koizumi spadło do 40%, poziomu najniższego od kwietnia 2001 r., kiedy objął on ten urząd.

Rząd zamierza podnieść składki emerytalne płacone przez pracowników i od października zmniejszyć zasiłki. Ma to podreperować finanse publiczne w sytuacji, gdy coraz więcej Japończyków zbliża się do wieku emerytalnego. Opozycja zapowiada połączenie pięciu funkcjonujących obecnie systemów emerytalnych, co uprościłoby procedurę, obcięcie wydatków rządowych na projekty infrastrukturalne i podniesienie 5-proc. podatku od sprzedaży, by pokryć koszty zwiększonych nakładów na cele socjalne.

Od momentu przejęcia władzy przez rząd Koizumi jen umocnił się o 13%, gdyż gospodarka na dobre wyszła z recesji nękających ją w minionej dekadzie. Osłabienie pozycji Koizumi może zaszkodzić japońskiej gospodarce, gdyż zmniejszy zaufanie do niej zagranicznych inwestorów. W rezultacie będą kupowali mniej japońskich aktywów.