Czwartą kolejną sesję spadał wczoraj niemiecki DAX. Mimo to, trend krótkoterminowy wciąż jest wzrostowy. Pod koniec czerwca indeks wybił się do najwyższego poziomu od dwóch miesięcy i ostatnie dni mogą być tylko drugorzędną korektą. Pod warunkiem, że dziś już notowania spadać nie będą. Jest na to szansa, bo dynamika spadku zmniejsza się (wczoraj indeks stracił ledwie 0,1%), a dodatkowo wykres znalazł się poziomie wzrostowej linii trendu. Jej obrona mogłaby wydatnie pomóc w utrzymaniu krótkoterminowego trendu rosnącego na wykresie naszego WIG20.

Wiele zależeć będzie od zachowania giełd amerykańskich, które dopiero dziś wznawiają obrót (w poniedziałek świętowano Dzień Niepodległości). Zakończenie poprzedniego tygodnia nie było optymistyczne. Na rozpoczęcie cyklu podwyżek stóp procentowych przez Fed rynki akcji zareagowały dość nerwowo. Swoje zrobiły jeszcze publikowane w piątek w USA dane makroekonomiczne (przede wszystkim rozczarowująca liczba nowych miejsc pracy w sektorach pozarolniczych - 112 tys.). Efekt jest taki, że na wykresie Nasdaq Composite mamy największą czarną świecę od dwóch miesięcy. Wykres indeksu znalazł się poniżej wierzchołka z początku czerwca, przebita została także wzrostowa linia trendu. Na S&P 500 podaż zdobyła jeszcze więcej terenu - kolejna spadkowa sesja doprowadzi do pełnego ukształtowania podwójnego szczytu. Piątkowe zamknięcie na 1125 pkt wypadło dokładnie na linii szyi formacji. Jej przebicie otworzy drogę do dolnego ograniczenia kanału spadkowego, w którym indeks porusza się od pięciu miesięcy. Wsparcie to znajduje się na 1070 pkt.

Znacznie pogorszyła się koniunktura w Japonii. W dwie sesje Nikkei 225 stracił 3%, na wykresie powstały dwie luki bessy. To reakcja na prognozowaną porażkę partii premiera Koizumiego w niedzielnych wyborach do izby wyższej parlamentu. Wykres indeksu przełamał dwumiesięczną wzrostową linię trendu. Wprawdzie w najbliższych dniach może trafić się ruch powrotny do przebitego wsparcia, ale wrócić do trendu rosnącego będzie dość trudno.