Ceny drobiu wzrosły w Polsce prawie o 28%, mięsa wołowego o blisko 22%, a bananów o 18% - podał NBP. Więcej płacimy też za mięso wieprzowe, cytryny, cukier i materiały do konserwacji mieszkań.
Bank centralny zwrócił też uwagę, że zdrożały niektóre produkty, co do których oczekiwano spadku cen. Chodzi np. o drób (wzrost o 22%), masło (prawie 14%). Według Krzysztofa Rybińskiego, wiceprezesa NBP, jest to spowodowane większym popytem na polskie produkty na unijnym rynku.
NBP podtrzymał jednak swoje dotychczasowe szacunki, mówiące, że średnioroczna inflacja w Polsce z powodu naszego wejścia do UE nie wzrośnie o więcej niż 0,9 pkt proc.
Według K. Rybińskiego, w miesiącach letnich należy oczekiwać spadku cen żywności. Jednak między wrześniem a grudniem powinny one znowu zacząć rosnąć. Skala podwyżek będzie jednak mniejsza niż w kwietniu. Ceny żywności pozostaną głównym czynnikiem wpływającym na poziom inflacji w Polsce.
K. Rybiński przyznał, że jednym z najważniejszych argumentów za ostatnią decyzją RPP o podwyżce stóp procentowych (o 50 pkt bazowych) był znaczący wzrost oczekiwań inflacyjnych ludności. Jak zapewnił, Rada podniosła stopy, aby upewnić się, że oczekiwania te nie przełożą się na żądania podwyżek płac i w konsekwencji dalszy wzrost cen.