Średnioterminowy pat - tak można określić sytuację, która ma miejsce na wykresie amerykańskiego indeksu S&P500. Kluczowa strefa oporu, która zaczyna się już w okolicy 1150 pkt po raz kolejny wprowadziła popłoch w szeregi kupujących. Po prawie miesięcznej konsolidacji tuż poniżej tej wartości, notowania ruszyły w dół. Trend krótkoterminowy zmienił się na spadkowy. Wartości indeksu spadła o ponad 30 pkt i wykres znalazł się bliżej wsparcia (1085 pkt) niż oporu (1150 pkt). Prognozowanie, która z tych barier będzie testowana w najbliższym czasie raczej nie ma sensu. Wprawdzie ostatnie sesje sugerują, że bardziej prawdopodobna jest zniżka do dolnego ograniczenia horyzontu, ale szanse zarobku na tym ruchu są niewielkie i niewspółmierne do ryzyka. Z zawieraniem transakcji lepiej więc poczekać, do momentu kiedy indeks dotrze (albo jeszcze lepiej przebije), do któregoś z wymienionych poziomów. Po wybiciu z horyzontu będzie można oczekiwać ruchu o przynajmniej 75 pkt. Półroczny już czas trwania trendu bocznego sugeruje jednak, że zmiana notowań może być znacznie większa.
Analogicznie do S&P500 zachowuje się większość głównych europejskich i amerykańskich indeksów. Różnicę stanowi tylko kształt trwających trendów bocznych. W niektórych przypadkach przyjmują one formę trójkątów, w innych lekko zniżkujących kanałów. Biorąc pod uwagę fakt, że wcześniej poprzedzały je silne trendy wzrostowe, to szanse na wybicie w górę pozostają spore. Podobnie jak w przypadku S&P500 w tym momencie trudno uzasadnić kupowanie akcji.
Na uwagę zasługuje węgierski BUX. Indeks ten testuje opór (11 760 pkt), który wyznacza utworzone w pierwszej połowie kwietnia historyczne maksimum. Pokonanie tej bariery będzie oznaczało kontynuację długoterminowej hossy. Niepowodzenie (będzie można o nim mówić, gdy kurs spadnie poniżej 11 300 pkt) powinno obniżyć notowania o 1 tys. pkt do utworzonego w maju dołka.