W czasie poprzedniego weekendu 68-letnia Geraldine Williams - kobieta trudniąca się sprzątaniem - wygrała 294 mln USD. Trafiła kumulację w loterii Mega Millions. Miasteczko Lowell w stanie Massachussetts oszalało ze szczęścia, wraz z panią Williams oczywiście. Cieszyli się organizatorzy gry, choć musieli zapłacić. Nic jednak w tym biznesie nie robi lepiej niż popularność, a totalizator zawsze jest wygrany. Szaleństwo trwa, obroty rosną, wypłata w wysokości 100 mln USD na nikim już nie robi wrażenia...
Trafienie głównej wygranej nie było proste. Pani Williams miała szansę jak 1 do 135 mln, w loterii Powerball proporcja ta wynosi 1:120 mln. Szanse w grach stanowych były zdecydowanie większe, ale wypłaty mniejsze - szczęściarze cieszyli się z kwot rzędu 5-10 mln USD. Totki ogólnokrajowe powodują podbijanie bębenka i szał w oczach marzycieli. Statystyka mówi, że 51% Amerykanów gra przynajmniej raz w roku.
Walka o hazardzistów
Popularnośc tej formy hazardu wzrosła w latach 90., gdy utworzono ogólnokrajowe konsorcja loteryjne. Powerball powstał w Iowa w 1988 roku i obejmuje 24 stany, Dystrykt Columbia z Waszyngtonem i amerykańskie Wyspy Dziewicze. Mega Millions utworzono w 1995 (wtedy Big Game). Przyjmuje zakłady w 11 stanach, w tym wysoko zaludnionych Nowy Jork, Illinois i Massachusetts. Obydwie firmy gwarantują wygrane w wysokości minimum 10 mln USD. W obydwu przypadkach dzielą się wpływami z grającymi w proporcji 50-50 (podobnie jest w Polsce z Lotto). Nie dziwi zażarta walka tych przedsiębiorstw o klientów - Powerball podpisał w ubiegłym roku umowę ze stanem Vermont. Hazardziści z Kanady (głównie z Montrealu) przyjeżdżają tam wydawać swoje pieniądze, szczególnie w okresie kumulacji. Mega Millions zawarł niedawno umowę ze stanem Teksas.
Najwyższa wygrana