Wczoraj posłowie z sejmowej Komisji Gospodarki egzaminowali rząd ze stanu przygotowań Polski do uruchamiania unijnych funduszy strukturalnych. Zarzutów był sporo. Główne dotyczyły ministerstwa gospodarki, który odpowiada za nadzór nad całą polityką strukturalną.
Zdaniem posłów, resort nie przygotował jasnych procedur składania wniosków, a jego prace są nieskoordynowane. - Centralizacja w podejmowaniu decyzji o przydziale unijnych pieniędzy nadmiernie wydłuża oczekiwanie wnioskodawców - powiedziała Alicja Olechowska, przewodnicząca specjalnej podkomisji ds. monitorowania pozyskiwania oraz wykorzystania pieniędzy z funduszy strukturalnych UE. Stanowisko posłów w tej kwestii poparł także NIK. - Ministerstwo gospodarki zostało obarczone zbyt dużą odpowiedzialnością, stąd niewydolność niektórych działań - powiedział Sławomir Grzelak, doradca techniczny NIK.
Krystyna Gurbiel, wiceminister gospodarki, próbowała łagodzić atmosferę. - Obawy się rozwieją, gdy wszystkie programy zostaną uruchomione - powiedziała. - Te zarzuty są w dużym stopniu przesadzone - dodała. Zapowiedziała jednak, że w przypadku kolejnych programów UE (w latach 2007-2012) większa odpowiedzialność za unijne pieniądze spocznie w rękach regionów. - Chcemy zastąpić jeden program 16 programami wojewódzkimi - powiedziała K. Gurbiel.
Kolejne uwagi dotyczyły Ministerstwa Finansów, które nadzoruje wdrażanie systemu informatycznego SIMIK (służy między innymi do przyjmowania wniosków oraz kontroli finansowej funduszy UE). System będzie kosztować nasz budżet ponad 13 mln złotych. - Do tej pory zapłaciliśmy za niego 7,5 mln - powiedział Igor Chalupec, podsekretarz stanu w resorcie finansów.
Posłowie wytknęli ministerstwu opieszałość we wdrażaniu systemu. - Miał działać najpóźniej od 9 czerwca. Teraz mówi się, że będzie to 23 października - powiedziała A. Olechowska. System ten od samego początku wykazywał błędy. Zdaniem posłów, poważnym mankamentem SIMIKA jest także to, że działa tylko w środowisku Windows. - W ten sposób dyskryminujemy inne systemy np. Linuksa. Nie rozumiem, dlaczego nasz rząd wspiera praktyki monopolistyczne Microsoftu - powiedziała A. Olechowska.