Integracja z Unią Europejską ma znaczące, pozytywne konsekwencje dla krajów Europy Środkowowschodniej" - napisała Moody?s. Agencja podkreśliła, że akcesja niesie ze sobą poważne wyzwania w sferze polityki fiskalnej. Jej analitycy wierzą jednak, że zarówno starzy, jak i nowi członkowie UE poradzą sobie. "Z punktu widzenia wiarygodności kredytowej szczególnie ważne jest wzmocnienie i harmonizacja struktur ekonomicznych. Powinno to ograniczyć destabilizujące skutki przepływu kapitału" - dodała Moody?s.

Agencja poinformowała, że dzięki temu będzie mogła podnieść ratingi nowych członków Unii o kilka stopni. Czy to oznacza podwyżkę oceny Polski?

Teoretycznie tak. Ale nasze ostatnie doświadczenia nie były najlepsze. W pierwszym tygodniu członkostwa Polski w UE inna międzynarodowa agencja - Fitch - zrobiła nam przykrą niespodziankę. Obniżyła z pozytywnej do stabilnej tzw. perspektywę ratingu. Zapowiedziała tym samym, że w najbliższym czasie nie mamy co liczyć na wzrost ratingu. I rzeczywiście. W tym tygodniu agencja podniosła oceny Estonii, Litwy, Słowenii oraz Łotwy. Rating Polski nie został zmieniony.

Dlaczego? Bo mamy za wysoki deficyt budżetowy, a wdrażanie planu Hausnera napotyka poważne przeszkody. Z tego powodu prawdopodobnie nie zdążymy wprowadzić euro przed 2010 r. Część nowych członków Unii może to zrobić już w 2006 r.

Za zły stan finansów państwa i rosnący dług publiczny ostro skrytykowała nas też w ubiegłym tygodniu Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju. Jej analitycy stwierdzili, że opóźnienie reform fiskalnych przybliża moment przekroczenia przez dług publiczny poziomu 60% PKB. Obniżenie deficytu budżetowego zaleciła nam kilka dni temu Komisja Europejska.