Eksperci japońskiego banku centralnego podtrzymali w lipcowym raporcie prognozę sprzed miesiąca. Stwierdzili w niej, że w roku finansowym kończącym się 31 marca wzrost w tamtejszej gospodarce przekroczy zakładane wcześniej tempo 3,1%. Pozytywnie o perspektywach japońskiej gospodarki wypowiedział się też rząd w Tokio.
Siłą napędową jest w dalszym ciągu eksport, zwłaszcza na rynki amerykański i chiński. Dzięki niemu rosną zyski przedsiębiorstw, przyczyniając się do zwiększenia inwestycji oraz zatrudnienia, w konsekwencji wyższy jest wewnętrzny popyt konsumpcyjny.
Pomimo szybkiego wzrostu gospodarczego, który w ciągu pierwszych trzech miesięcy 2004 r. wyniósł 5,6% i był największy wśród czołowych potęg ekonomicznych, w Japonii utrzymuje się deflacja. Bank centralny utrzymał wczoraj stopy procentowe na poziomie bliskim zera, a także maksymalnie wysokie limity rezerw, które udostępnia bankom komercyjnym. Kroki te mają na celu zahamowanie spadku cen.
Ostatnie cztery miesiące przyniosły wprawdzie wzrost cen hurtowych, ale eksperci banku centralnego uważają, że ceny detaliczne obniżą się w bieżącym roku finansowym o 0,2%. Zdaniem prezesa tej instytucji Toshihiko Fukui, powodem tego spadku jest utrzymywanie na niskim poziomie płac, mimo wzrostu wydajności w japońskich przedsiębiorstwach.
Prezes Banku Japonii wezwał rząd do podjęcia konkretnych kroków, aby ograniczyć wydatki budżetowe i zmniejszyć olbrzymie zadłużenie publiczne. Sięga ono 144% produktu krajowego brutto. Uzdrowienie finansów państwa jest niezbędne do podtrzymania najdłuższego od siedmiu lat ożywienia aktywności ekonomicznej.