W tym roku gospodarka rosyjska powinna wzrosnąć o ok. 7% - szacuje Komisja Europejska, podczas gdy dla 12 krajów europejskiej unii walutowej przewiduje zwyżkę PKB o 1,7%. Rosja w tym roku najprawdopodobniej prześcignie Arabię Saudyjską i stanie się największym światowym producentem ropy. A ceny tego surowca znajdują się teraz na wysokim poziomie, co dodatkowo sprzyja rozwojowi gospodarki tego kraju. Tym bardziej że rząd w Moskwie zapowiedział, że w 2004 r. producenci zwiększą o 7% wydobycie. Przychody z sektora naftowego i gazowego stanowią około jednej czwartej wpływów do rosyjskiego budżetu.
"Wysokie ceny ropy, coraz silniejszy wzrost gospodarczy, stabilniejsza polityka fiskalna, reformy strukturalne oraz bardziej przewidywalna polityka pieniężna - te wszystkie czynniki powodują, że bardzo pozytywnie oceniamy perspektywy moskiewskiej giełdy w średnim terminie" - napisał w komentarzu do raportu Neil Gregson, dyrektor ds. rynków akcji z emerging markets w Credit Suisse Asset Management. CSAM to jednostka zarządzająca aktywami, podległa czołowemu szwajcarskiemu bankowi Credit Suisse.
Najbardziej znany indeks rosyjskiego rynku akcji RTS spadał przez ostatnie trzy miesiące. Główne powody była dwa - obawy, że dojdzie do bankructwa koncernu naftowego Jukos (władze skarbowe rozpoczęły w tym tygodniu ściąganie zaległych podatków do firmy) oraz groźba wystąpienia kryzysu finansowego w bankowości, po ogłoszeniu niewypłacalności przez kilka banków komercyjnych. Od 13 kwietnia RTS stracił na wartości ok. jednej czwartej. Neil Gregson nie przejmuje się jednak tymi wydarzeniami. - Owszem, pojawiły się negatywne informacje ze spółek, jednak perspektywy makroekonomiczne Rosji są tak dobre, że nasza ocena tego rynku jest jak najbardziej pozytywna - stwierdził w raporcie.
Bloomberg