Ubezpieczenia OC zawodowe są bardzo popularne w krajach Unii Europejskiej. Pozwalają one np. architektom czy lekarzom prowadzącym praktykę, ograniczyć odpowiedzialność finansową wobec klientów, gdyby doszło do popełnienia błędu. Wygląda na to, że w Polsce nie cieszą się one zbyt dużą popularnością. Z danych nadzoru wynika bowiem, że liczba czynnych polis zawodowego OC (dobrowolnych) zmniejszyła się w I kwartale br. o ok. 100 tys. Z ochrony rezygnowały głównie osoby fizyczne.
Szerszy obowiązek
Odwrotną sytuację mamy za to w segmencie ubezpieczeń obowiązkowych - w I kwartale ich liczba wzrosła o dwie trzecie, do 29,2 tys. Powód - przymus ubezpieczenia, którym od początku br. objęto kolejne grupy, np. architektów (obecnie chodzi o około 20 zawodów). Według Magdaleny Jacoń, rzecznika grupy Ergo Hestia, zainteresowanie "obowiązkowymi produktami" jest proporcjonalne do liczby osób wykonujących dany zawód na rynku.
- Mamy np. bardzo dużą liczbę zapytań od biur rachunkowych, a niewielką od rzeczników patentowych - wyjaśnia. Największy wzrost liczby polis odnotowano wśród firm oraz tzw. pozostałych podmiotów (np. izb zawodowych, co tłumaczyłoby spadek popytu ze strony przedstawicieli wolnych profesji, po tym jak nałożono na nich przymus przystąpienia do tych organizacji).
Trudno na tym zarobić?