- Osobliwa decyzja w osobliwej sprawie, do tego nieoczekiwana - stwierdził rzecznik osaczonego przez rosyjskie władze naftowego giganta Aleksander Szadrin, który poinformował o decyzji sądu na Czukotce. Rzecznik nie podał, co leżało u jej podstaw. Przypomnijmy, że cały 35-proc. pakiet Sibnieftu (wart ok. 4,5 mld USD), jaki znajduje się w rękach Jukosu - tak jak pozostałe aktywa - został w kwietniu zamrożony przez sąd w Moskwie na poczet długów z tytułu podatków. Po orzeczeniu sędziów z Czukotki w celu spłaty podatkowych zobowiązań Jukos będzie mógł wykorzystać jedynie 20% akcji Sibnieftu.
Gubernatorem najbardziej wysuniętego na wschód rosyjskiego okręgu jest największy udziałowiec Sibnieftu - Roman Abramowicz (ostatnio bardziej znany jako właściciel londyńskiego klubu piłkarskiego Chelsea). Grupa inwestorów pod jego przywództwem usilnie walczy o odwołanie fuzji obu naftowych koncernów, do której doszło w październiku zeszłego roku. - Kto inny, jeśli nie Abramowicz, mógł stać za werdyktem sądu na Czukotce? - zastanawia się Paweł Kusznir z moskiewskiej United Financial Group, cytowany przez Bloomberga. - Postanowienie sądu zablokuje sprzedaż udziałów, z której Jukos ewentualnie mógłby pokryć zobowiązania podatkowe. Jednocześnie podtrzymane zostały nadzieje grupy związanej z Abramowiczem na ponowne uzyskanie "superwiększości" w Sibniefcie - dodaje.
W wyniku przejęcia Sibnieftu przez Jukos powstałby szósty co do wielkości koncern naftowy na świecie. 92% akcji konkurenta Jukos kupił w październiku, za 20% płacąc gotówką (3 mld USD), kolejne 15% przejmując w drodze wymiany na skupione wcześniej z rynku własne akcje, a za pozostałe 57% emitując nowe własne papiery. Moskiewski sąd w maju unieważnił jednak emisję nowych akcji Jukosu, zwracając kontrolę nad Sibnieftem grupie Abramowicza. Sprawa nie znalazła jeszcze finału, bo na odwrócenie fuzji potrzeba co najmniej kilku miesięcy.
Fiskus domaga się od Jukosu 6,8 mld USD niezapłaconych podatków za minione lata, przy czym połowa podlega natychmiastowej egzekucji. Przedwczoraj wiceprezes koncernu Dmitrij Gołołobow zaskoczył wszystkich, mówiąc w wywiadzie radiowym, że Jukos wkrótce spłaci w całości dług gotówką. Tymczasem jeszcze w zeszłym tygodniu firma podawała, że dysponuje tylko 1,4 mld USD w gotówce, a egzekucja całego długu przez władze będzie grozić jej bankructwem. Dyrektor generalny Bruce Misamore wnosił o rozłożenie płatności na trzy lata.
Bloomberg