Parmalat zbankrutował w grudniu ub.r., gdy wyszło na jaw, że rachunek bankowy spółki w USA opiewający na 3,95 mld USD, faktycznie nie istnieje. W chwili upadłości firma, założona przez rodzinę Tanzich, była winna wierzycielom 14 mld euro. Na ratunek Parmalatowi pospieszył włoski rząd. Tuż po bankructwie administratorem spółki został Enrico Bondi, były dyrektor generalny Telecom Italia. Postawiono przed nim jeden cel - postawić spółkę na nogi.
Bondi przedstawił już 195--stronicowy plan restrukturyzacji Parmalatu. Głównym założeniem jest skupienie się spółki na podstawowej działalności - produkcji mleka i jogurtów oraz soków w 10 krajach. Dlatego pozostałe aktywa wyprzedaje. Do tej pory administrator sprzedał już majątek za 59,6 mln euro. Kolejny spory zastrzyk gotówki, ok. 22 mln euro, Parmalat otrzyma dzięki pozbyciu się 1,5% akcji rzymskiego banku inwestycyjnego MCC.
Bondi szuka już chętnych na kolejne, często "przedziwne" aktywa. Wśród nich są m.in. fabryki produkujące kulki naftalinowe z Kanady i Kolumbii, farma Tanzich w Argentynie wyceniana na 1,35 mln euro, samolot Cessna czy zabytkowa maszyna do produkcji lodów. Łącznie ten etap wyprzedaży majątku ma przynieść ok. 130 mln euro - szacuje administrator.
W niedalekiej przyszłości Bondi musi się zastanowić, co zrobić z innym istotnym aktywem należącym do spółki, jakim jest klub piłkarski Serie A - Parma Associzaione Calcio, który pomimo kłopotów finansowych w ostatnim sezonie wywalczył piąte miejsce w rozgrywkach włoskiej ekstraklasy premiowane grą w europejskich pucharach. W planie restrukturyzacyjnym administrator sugeruje raczej sprzedaż klubu.
- Wyprzedaż aktywów nie- związanych z podstawową działalnością to bardzo dobre rozwiązanie. Dzięki temu spółka stanie się bardziej przejrzysta. Inwestorzy, wierzyciele będą widzieć, co pozostało z Parmalatu - mówi, cytowany przez Bloomberga, Paolo Wenk z mediolańskiego funduszu należącego do Banco di Sardegna. Wówczas spółka będzie mogła podjąć starania o wyjście z bankructwa. Bloomberg