W najnowszej prognozie zarząd zapowiada, że w tym roku z taśm montażowych koncernu zjedzie aż 6,74 mln samochodów osobowych, mikrobusów i ciężarówek, o 230 tysięcy więcej niż zakładały przewidywania z grudnia i o 11% więcej niż firma wyprodukowała w ub.r. Toyota chce sprzedać w tym roku aż 6,61 mln aut - o 9% więcej niż rok temu. - W pierwszym półroczu wyniki mieliśmy bardzo dobre. Praktycznie na wszystkich rynkach światowych, na których działamy, sprzedaliśmy więcej samochodów niż się spodziewaliśmy. Stąd podwyżka prognozy, tym bardziej że mamy możliwość zwiększania produkcji. Kilka fabryk, które zbudowaliśmy, dopiero ma zacząć działać - powiedział Fujio Cho, prezes Toyoty, podczas konferencji prasowej zorganizowanej w Tokio.
Cho nie ukrywa, że jego ambicją jest, aby Toyota stała się największym światowym koncernem motoryzacyjnym. Pod względem sprzedaży ustępuje na razie dwóm potentatom ze Stanów Zjednoczonych - General Motors i Fordowi. Na razie Japończycy depczą po piętach drugiemu z tych koncernów. W ub.r. Ford sprzedał 6,72 mln samochodów, prognozy na ten rok nie podał.
Analitycy pozytywnie wypowiadają się o perspektywach japońskiego giganta. - Toyota ma dobrą pozycję na wszystkich najważniejszych światowych rynkach, a poza tym jakość jej produktów jest bardzo dobra. Samochody tej marki znajdują się w czołówce rankingów niezawodności. Dlatego koncern rośnie w siłę - mówi, cytowany przez agencję Bloomberga Atsushi Osa z Sumitomo Mitsui Asset Management.
W Toyotę wierzą też inwestorzy. Od początku roku akcje potentata motoryzacyjnego zdrożały prawie o 20%.
Bloomberg