Pomimo tego, że środowe notowania przyniosły wyraźny wzrost kontraktów na WIG20, to trudno uznać je za przełomowe. Ot, kolejna sesja trendu bocznego, w którym dość nagłe zmiany nastrojów nie są niczym zaskakującym. Przy całym, sceptycyzmie dotyczącym wczorajszego wzrostu, trzeba jednocześnie przyznać, że stwarza on możliwość ataku na majową lukę bessy, która na wykresie wrześniowej serii futures, wciąż pozostaje niezasłonięta.

Stanowi ona kluczową w tej chwili barierę. Znajduje się na wysokości 1735 pkt. Przebicie tego poziomu pozwalałoby mówić o zakończeniu dwumiesięcznej konsolidacji. W konsekwencji powinniśmy oglądać ruch przynajmniej równy jej wysokości. W zasadzie brak jest argumentów wskazujących na realizację takiego wariantu. To kazałoby przypuszczać, że rynek pozostanie w trendzie bocznym, a potencjał wzrostu szacować na jakieś 20 pkt. Krótkoterminowym wsparciem jest wczorajsza luka pomiędzy 1692 i 1702 pkt. Jej zasłonięcie oznaczałoby, że inicjatywę znów przejmują niedźwiedzie.

Ciekawie prezentuje się wykres kontraktów na TechWIG. Wczorajsza sesja zakończyła się na wysokości przebitych niedawno dołków z ostatnich dwóch miesięcy. Dopóki futures nie przedostaną się ponad nie, można zakładać, że mamy do czynienia z ruchem powrotnym. Takie przypuszczenie potwierdza to, że nie doszło nadal do przełamania półtoramiesięcznej linii trendu malejącego. Jednocześnie na wykresie tygodniowym mamy do czynienia z przebiciem jesiennego szczytu, co przy negatywnej dywergencji na MACD robi bardzo złe wrażenie. Jeśli nie uda się zakończyć tygodnia wyraźnie powyżej 611 pkt, to zagrożenie kontynuacją zniżki będzie bardzo realne. Kurs mógłby wtedy w szybkim czasie znaleźć się w okolicy 550 pkt.