Reklama

Niejasne losy zajętej kontrabandy

Izby Celne nie sprawują należytej kontroli nad skonfiskowanymi przez celników towarami - uważa Najwyższa Izba Kontroli. Traci na tym budżet państwa, do którego trafiają wpływy ze sprzedaży towarów z kontrabandy.

Publikacja: 23.07.2004 08:06

Izba nie potrafiła ustalić, ile służby celne zarabiają na sprzedaży zabranych przemytnikom towarów, a ile kosztuje fizyczna likwidacja części kontrabandy. Kontrola, jaką NIK przeprowadził w 2003 roku w sześciu Izbach Celnych wykazała, że resort finansów nie ma pojęcia, co się dzieje ze skonfiskowanymi produktami.

Gdzie są te dochody?

NIK uważa, że jest to powód do niepokoju, ponieważ - teoretycznie - państwo powinno na sprzedaży przechwyconych rzeczy zarabiać. - Tymczasem widzimy, że tak być nie musi. Towary w momencie konfiskaty i kierowania do magazynów są wyceniane wysoko, co jest dowodem na efektywność służb celnych. Niestety, te same rzeczy są potem sprzedawane po znacznie niższych cenach - tłumaczy Paweł Banaś, dyrektor Departamentu Gospodarki, Skarbu Państwa i Prywatyzacji NIK. Jak wykazali kontrolerzy, przychody ze sprzedaży skonfiskowanych towarów stanowiły średnio kilka procent ich wartości szacowanej na początku, co wskazywałoby na korupcję. Celnicy się bronią: - Musimy długo czekać na orzeczenia sądów o przepadku mienia na rzecz Skarbu Państwa. A towary tracą na wartości - wyjaśnia Mariusz Kowalczuk, rzecznik prasowy Izby Celnej w Białymstoku.

Dokumentów brak

Celnicy mają także swoje racje. W przypadku najczęściej przechwytywanych produktów - papierosów i alkoholu - Izby Celne muszą przeprowadzić własnym sumptem badania jakościowe, zanim wystawią towar na sprzedaż. Jeżeli okazałoby się, że produkt nie spełnia norm, jest likwidowany również na koszt służb celnych. W zbadanych Izbach koszty niszczenia wyniosły 5,7 mln zł, a przychody netto ze sprzedaży 22,4 mln zł. Problem w tym, że są to wartości szacunkowe. NIK nie otrzymał bowiem od Izb kompletnej dokumentacji.

Reklama
Reklama

Podejrzany reeksport

Celnicy znaleźli jednak sposób, aby upłynnić niepełnowartościowe produkty. To reeksport przemytu. Polskie prawo pozwala bowiem na sprzedaż towarów firmom, aby te wywiozły je potem poza granicę kraju pod dozorem celnym. Jednak okazało się, że w pięciu na sześć skontrolowanych Izbach reeksport był jedyną formą pozbycia się wszystkich zalegających w magazynach papierosów. Wywołało to wątpliwości NIK. Kontrolerzy wykazali, że reeksportowane artykuły nie są należycie konwojowane do granicy i trafiają na polski rynek. Tak się np. stało z co czwartą paczką papierosów sprzedaną w reeksporcie przez Izbę Celną w Białej Podlaskiej. Nieuczciwe firmy zarabiają sporo, ponieważ cena paczki od celników to tylko 1,2-3 zł.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama