Aby tak się stało, wszystkie 147 państw członkowskich WTO w piątek do północy musi podpisać się pod umową o liberalizacji handlu na świecie. Jej projekt przygotowali Shotaro Oshima, przedstawiciel Japonii w WTO i Supachai Panitchpakdi, dyrektor generalny tej organizacji.

O porozumienie będzie jednak bardzo trudno, bo już wczoraj kilku przedstawicieli państw rozwijających się stwierdziło, że zapisy dotyczące handlu towarami rolnymi w obecnej wersji dokumentu nadal umożliwiałyby subsydiowanie produkcji przez bogate USA czy Unię Europejską. Tego umowa miała zabronić. Minister ds. handlu i przemysłu z Indii Kamal Nath powiedział, że projekt ma poważne wady, ponieważ biedniejsze państwa nie powinny ponosić kosztów zniesienia subsydiów w USA i Unii w postaci obowiązku otwarcia własnych rynków. Przedstawiciel Argentyny w WTO stwierdził zaś, że należy przygotować bardziej ogólny dokument - uwzględniający jednak unijne deklaracje, dotyczące zniesienia dopłat do eksportu.

- Spodziewamy się, że kraje przyjmą elastyczne stanowisko - powiedział wczoraj Supachai. Przyznał, że negocjatorów czeka wiele pracy. Zapisy w projekcie umowy o liberalizacji aż do piątku zmienią się zapewne wielokrotnie. W imieniu UE negocjacje w Genewie prowadzi komisarz ds. handlu Pascal Lamy.

Reuters