Obecność w Bostonie to wynik dobrze przeprowadzonej kalkulacji. Wynik wyborów prezydenckich jest niepewny, a różnice w poparciu obu głównych kandydatów - George?a W. Busha oraz Johna Kerry?ego mieszczą się w granicach błędu statystycznego.
Walka o poparcie Kongresu
Dla świata biznesu dużo jednak ważniejszy jest układ sił w Kongresie, który może uchwalać ustawy ograniczające w wielu dziedzinach działalność gospodarczą. Po listopadowych wyborach może nastąpić znaczące przesunięcie sił na Kapitolu. W Senacie, gdzie wymieniana jest jedna trzecia mandatów, republikanie mają minimalną przewagę (51 głosów) nad demokratami (48), przy jednym senatorze niezależnym głosującym zwykle podobnie do demokratów. W tej sytuacji wielki biznes, który tradycyjnie zawsze bardziej sprzyjał partii George?a Busha niż Johna Kerry?ego, tym razem zdecydował się na znaczącą obecność w Bostonie.
Świat finansów przybył
do Bostonu