Zdaje się, że Rada Polityki Pieniężnej wierna była temu właśnie powiedzeniu, podwyższając po raz kolejny stopy procentowe. Skoro w niezliczonych wypowiedziach członków RPP padało stwierdzenie, że cykl podwyżek nie kończy się na jednej tylko, to nie było sensu czekać na kolejne dane makroekonomiczne, tylko należało zamieniać słowa w czyn.
Dając wiarę słowom bankierów centralnych, oczekiwałem podwyżki stóp procentowych już na lipcowym posiedzeniu. Większość uczestników rynku zdawało się natomiast wierzyć, że nasz bank centralny hołduje zasadzie "co masz zrobić dziś, zrób pojutrze, a będziesz miał dwa dni wolnego". I podwyżka stóp procentowych oczekiwana była dopiero w sierpniu lub we wrześniu. Członkowie nowej Rady nie mieli jednak zamiaru zrobić sobie wakacji w lipcu, tak jak to było w zwyczaju ich poprzedników.
O ile jednak słuchając wcześniejszych wypowiedzi członków Rady można było oczekiwać, że podwyżka nastąpi już teraz, o tyle znacznie gorzej było z przewidzeniem jej skali. Ponownie dając wiarę (tym razem zbyt dużą) słowom, przewidywałem podwyżkę stóp o pół punktu procentowego. Jak bowiem inaczej można było interpretować wypowiedzi członków RPP mówiące, że podwyżki stóp procentowych są zwykle wyższe niż wcześniejsze obniżki, czy też słowa mówiące, że "podwyżka o 25 pb. może w ogóle się nie przełożyć na inflację i oczekiwania inflacyjne". Stało się jednak inaczej i Rada wybrała rozwiązanie pośrednie.
Pokazując jastrzębie pazury (podwyżka) nie pozbawiła się gołębiego serca (skala podwyżki). Mogło to wynikać z wielu przyczyn i być bardzo przemyślaną decyzją władz monetarnych. Jednak skala podwyżki mogła być również efektem spotkania przy stole odmiennych poglądów, jeśli chodzi o wysokość stóp procentowych. Podczas gdy niektórzy domagali się stóp wyższych o pół punktu procentowego, aby przeciwdziałać rosnącym oczekiwaniom inflacyjnym (według miary NBP nastąpił ich wzrost w czerwcu o 1,3 pp. do 4%!), inni mogli protestować przeciw jakiejkolwiek podwyżce.
Oczywiście, w takiej sytuacji przewidywanie kolejnych ruchów ze strony RPP obarczone jest znaczącym ryzykiem. Być może RPP stwierdziła, że skoro sama działa w warunkach podwyższonej niepewności, to dlaczego inni mieliby mieć lepiej.