Ostatni tydzień na parkietach w Stanach Zjednoczonych zaczął się od kontynuacji niekorzystnej dla posiadaczy akcji tendencji. Nasdaq spadł do najniższego poziomu w tym roku, S&P 500 zaś znalazł się w rejonie 1080 pkt, gdzie wypadło minimum dwa miesiące temu.
S&P 500
- wsparcie zagrożone
O ile jednak wtedy "pięćsetka" miała wsparcie w 200-sesyjnej średniej kroczącej, to teraz od półtora tygodnia przebywa poniżej niej. Wzrost z ostatnich dni wygląda jedynie na ruch powrotny w jej kierunku, po którym nastąpi kolejny atak na majowy dołek. Jeśli rzeczywiście taki scenariusz zostałby zrealizowany, to prawdopodobieństwo przebicia wsparcia byłoby bardzo duże. Logika jest tu prosta - skoro rynek nie ma siły odbić się mocniej od tak ważnej bariery, to rozczarowani tym inwestorzy rychło przystąpią do pozbywania się akcji.
Nie można jednak zapomnieć, że w perspektywie ostatnich sześciu miesięcy szeroki rynek amerykański jest zdominowany przez trend boczny. Zakładając jego kontynuację w okolicy 1080 pkt, można upatrywać przynajmniej krótkoterminowego punktu zwrotnego, od którego odbicie stworzy szansę na ruch w kierunku górnej granicy konsolidacji, czyli 1160 pkt. Dwa poprzednie mocniejsze ruchy w górę, z marca i maja, zaczęły się z chwilą przebicia średniej kroczącej z 15 sesji. Tym razem jednak wciąż jest ona niepokonana. Co więcej, próba wybicia ponad nią na czwartkowej sesji się nie powiodła. To może być zapowiedź powrotu w rejon 1080 pkt. Na to wskazują notowania w segmencie technologicznym w USA.