Początek mijającego tygodnia przyniósł dalszą zniżkę notowań miedzi po zakazie strajku w kopalni i zakładach rafineryjnych La Caridad należących do Grupo Mexico. Cena tego surowca spadła poniżej 2670 USD za tonę, ale w następnych dniach tendencja ta odwróciła się pod wpływem doniesień o dysproporcji między podażą a popytem.

Drugi pod względem wielkości producent miedzi - amerykańska firma Phelps Dodge - skorygował w górę prognozę tegorocznego zużycia tego metalu na świecie o 700 tys. ton. Potwierdzi ły to doniesienia o zwiększonej aktywności ekonomicznej w USA, Chinach, Japonii oraz Europie.

Tymczasem zapasy miedzi nadzorowane przez Londyńską Giełdę Metali spadły w piątek do 88 450 tys. ton, tj. najniższego poziomu o 14 lat. O dalszym uszczupleniu rezerw informowały też nowojorska giełda Comex i giełda w Szanghaju.

Wprawdzie w piątek zakończona została akcja strajkowa w kompleksie La Caridad, ale niepokój wywołał pożar w chilijskich zakładach kanadyjskiej firmy Noranda, który ograniczył dostawy miedzi o prawie 30 tys. ton.

Zwyżkę notowań utrwaliło też osłabienie dolara w związku z wolniejszym, tylko 3%, wzrostem amerykańskiego PKB w II kwartale. Na Londyńskiej Giełdzie Metali surowiec ten w kontraktach trzymiesięcznych kosztował w piątek po południu 2813 USD za tonę w porównaniu z 2786 USD w końcu sesji czwartkowej i 2714 USD tydzień wcześniej.