Czy podtrzymuje Pan prognozy, dotyczące wzrostu inflacji po wejściu Polski do Unii Europejskiej?
Jeżeli chodzi o wpływ zmian regulacyjnych na ceny, to jest niezmienny i w skali całego roku powinien wynieść 0,9%. Oczywiście, pojawiły się inne efekty, o których nie mówiliśmy, bo ich po prostu nie szacowaliśmy. Chodzi o wzrost, i to bardzo silny, popytu zagranicznego na polskie produkty żywnościowe, takie jak np. mięso. To duża szansa dla polskich producentów żywności. Wpływ ten będzie z pewnością istotny. Chociaż trzeba pamiętać o tym, że wiele obniżek cen dopiero się ujawni. Zboża stanieją bardzo znacząco w trzecim, w czwartym kwartale, co powinno pociągnąć za sobą spadek cen drobiu. Przecież koszty zakupu zbóż to istotna część kosztów produkcji drobiu.
A w takim razie jak szacuje Pan inflację na cały ten rok?
Narodowy Bank Polski nie publikuje prognoz inflacji na krótki okres. Natomiast my w projekcji, która była przedstawiona w maju, mówiliśmy bardzo jasno, że jest wysokie prawdopodobieństwo, powyżej 50%, że inflacja w przyszłym roku może przekroczyć górną granicę dopuszczalnych odchyleń od celu inflacyjnego, czyli może być powyżej 3,5%. A od tej pory, czyli od czasu publikacji projekcji majowej, układ czynników pro- i antyinflacyjnych działał w kierunku wyższej inflacji.
Czyli nie zdradzi Pan, jak będzie pod koniec roku?