Spółka, która zarządza Disneylandem i siecią hoteli na wschód od Paryża, od początku istnienia ma kłopoty finansowe. Wczoraj poinformowała, że nowy termin osiągnięcia porozumienia o restrukturyzacji długów przesunięto na 30 września, gdyż niektórzy kredytodawcy nie zgodzili się na proponowane warunki.
Euro Disney opublikował też raport o spadku przychodów o 1% w pierwszych 9 miesiącach jego roku finansowego w porównaniu z takim samym okresem ub.r. Sprawi to, że tegoroczna strata spółki będzie znacząco większa niż przed rokiem. Po takich informacjach akcje spółki staniały o 12,9%.
Przychody ze sprzedaży biletów do parku rozrywki wzrosły o 4%, i to mimo słabej koniunktury w turystyce i biurach podróży. O pogorszeniu łącznych wyników spółki zdecydował spadek wskaźnika wykorzystania pokoi hotelowych i niespodziewane pogorszenie koniunktury na rynku nieruchomości. Wspomniany wskaźnik spadł w wyniku wzrostu liczby pokoi dostępnych w pobliskich hotelach należących do innych spółek.
Do minionej soboty Euro Disney miał uzgodnić z kredytodawcami projekt planu restrukturyzacji zadłużenia, które sięga obecnie 2,4 mld euro. Niektórzy nie przystali jednak na oferowane warunki i negocjacje, z udziałem amerykańskiej spółki matki - Walt Disney Co. - będą toczyć się dalej.
Projekt porozumienia zakłada, że będzie ono jednogłośnie przyjęte przez wszystkie zainteresowane strony. Dyrektor Baudouin Prot z BNP Paibas powiedział, że jest "przekonany", iż w nowym terminie Euro Disney osiągnie porozumienie w sprawie restrukturyzacji zadłużenia.