Elektromontaż stracił w II kwartale 2,9 mln zł (34 gr na akcję). To bardzo słaby wynik. Przychody w tym okresie wyniosły jedynie 4,9 mln zł, co oznacza spadek o 35%. Inaczej rezultaty ocenia Ryszard Urban, dyrektor generalny Elektromontażu. - Porównując pierwsze półrocze 2004 r. z analogicznym okresem ubiegłego roku, możemy zaobserwować znaczną poprawę. Po dwóch kwartałach br. strata netto wyniosła 3,36 mln zł. Przed rokiem było to prawie 4,8 mln zł - mówi R. Urban, podkreślając, że marża z realizowanych kontraktów jest dodatnia, co nie miało miejsca w ostatnich latach. Nie wystarcza ona jednak wciąż na pokrycie kosztów stałych, mimo że te zostały znacznie zredukowane. Porównując pierwsze półrocze 2004 r. z tym samym okresem 2003 r., koszty stałe zmalały o ponad połowę.
Bolączką warszawskiego przedsiębiorstwa jest płynność, przez co ma kłopoty z finansowaniem bieżących i nowych kontraktów. Sytuację pogarsza niska ściągalność należności. W II kwartale spółka zawiązała 1,67 mln zł rezerw na należności wątpliwe (to właśnie one zaważyły na wyniku netto Elektromontażu) i wynoszą już prawie 7,9 mln zł.
Jak zapewnia dyrektor generalny, druga połowa roku będzie dużo lepsza. - Już w trzecim kwartale spółka pokaże zysk. Na koniec roku planujemy odrobić straty z pierwszego półrocza i wyjść na niewielki plus - zapowiada R. Urban.
Inwestorzy na razie ostrożnie podchodzą do tych deklaracji. Wartość rynkowa spółki jest niższa od jej wartości bilansowej (wskaźnik wartość księgowa na akcję wynosi 1,64 zł). Wczoraj jej kurs wyniósł 1,38 zł (-2,13%).