Wartość rynkowa niemieckiej spółki wynosiła w piątek niecałe 7 mln euro (ok. 31 mln zł). Grzegorz Winogradski, prezes Unimilu, pytany, czy firma organizuje emisję z myślą o przejęciu kontroli nad Condomi, konsekwentnie odpowiada: Nie potwierdzam i nie zaprzeczam. Niemieckie przedsiębiorstwo (także produkujące prezerwatywy) kontroluje 80% kapitału Unimilu. Od dłuższego czasu ma poważne problemy finansowe i szuka inwestora.

- Mamy określony plan inwestycyjny, który chcemy sfinansować dzięki pieniądzom z emisji. Nie mogę podać żadnych szczegółów przed walnym zgromadzeniem - mówił prezes Unimilu. - Na pewno nie chodzi o budowę nowej fabryki - dodał. Zwrócił uwagę, że taki projekt spółka mogłaby sfinansować samodzielnie, bez posiłkowania się pieniędzmi inwestorów. Ma bowiem wystarczające zasoby. Dysponuje wolnymi środkami. Ulokowane na kontach i w papierach dłużnych mają wartość ponad 7,6 mln zł (na koniec I kw. 2004 r.; raport za II kwartał ukaże się 13 sierpnia). Nie korzysta z kredytów.

Walne zgromadzenie, które zadecyduje o podwyższeniu kapitału, zbierze się 3 września. Papiery serii C będą sprzedawane bez prawa poboru. Oznacza to, że nie będą skierowane do Condomi. W czyje ręce trafią? - Jesteśmy notowani na warszawskiej giełdzie i w pierwszej kolejności będziemy szukali kupujących wśród polskich instytucji finansowych - wskazał G. Winogradski. Przyznał, że Unimil prowadzi już od jakiegoś czasu rozmowy z funduszami, którym chce sprzedać papiery.

Prezes nie chciał zdradzić, kiedy spółka przeprowadzi publiczną subskrypcję ani ile akcji wyemituje (oferta może liczyć do 2 mln walorów serii C). - Na pewno będziemy chcieli zorganizować ofertę jak najszybciej - oznajmił.

Największymi akcjonariuszami Condomi są dwie osoby: Oliver Gothe i Volker de l?Homme de Courbiere. Kontrolują odpowiednio 22,1% i 19,64%. Trochę akcji ma także Unimil. Przed kilkoma laty płacił za nie po 19 euro (wydał 4 mln zł). Teraz ich kurs wynosi ok. 1,6 euro. Polska spółka notowna jest po 42,2 zł.