Miedź w piątek zdrożała zarówno w Londynie jak i w Nowym Jorku. Uczestnicy tego rynku tak właśnie zareagowali na raport Departamentu Pracy o stanie zatrudnienia w Stanach Zjednoczonych. Wprawdzie miejsc pracy przybyło tam w lipcu aż osiem razy mniej niż prognozowali ekonomiści i analitycy, ale w przemyśle zatrudnienie wzrosło o 10 tys., a w czerwcu spadło jedynie o tysiąc, a nie jak pierwotnie informowano o 11 tys. Z tego wynika, że produkcja przemysłowa w USA rozwija się, a to zapowiada zwiększenie popytu na surowce, a więc również na miedź.
Raport z rynku pracy w USA spowodował natomiast znaczny spadek kursu dolara, co sprawiło, że miedź, której cena denominowana jest w amerykańskiej walucie, stała się tańsza dla inwestorów dysponujących euro czy jenami. Osłabienie dolara zwiększa też popyt na miedź ze strony inwestorów szukających zabezpieczenia przed stratami wynikającymi ze spadku kursu amerykańskiej waluty.
Spowolnienie tempa wzrostu gospodarczego w USA może powstrzymać Komitet Rynku Otwartego Fed przed dalszym podnoszeniem stóp procentowych. Podrożenie kredytu mogłoby zaś przyhamować boom budowlany w USA, a budownictwo zużywa 40% miedzi. Każda zatem wiadomość dobra dla budownictwa sprzyja zwyżce cen miedzi.
W wyniku takich spekulacji kontrakty terminowe na miedź z dostawą we wrześniu zdrożały w Nowym Jorku o 0,2% do 1,283 USD za funt, a w Londynie o 15 USD do 2790 USD za tonę.