Reklama

Sytuacja nie jest różowa

Z Mirosławem Gronickim, ministrem finansów, rozmawia Marek Siudaj

Publikacja: 10.08.2004 08:06

O ile tak naprawdę tegoroczne dochody budżetu będą wyższe od zaplanowanych? Czy będzie to nadwyżka w wysokości 6,2 mld zł, jak szacuje Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową?

Jak wynika z informacji, które posiadamy, od maja do tej chwili sytuacja nie jest taka różowa. Poza tym po ostatniej niespodziance, związanej z dużym wzrostem cen, przychody z VAT mogą być mniejsze. Zwłaszcza że nowe regulacje dotyczące VAT-u mogą uszczuplić dochody budżetu. Gdybyśmy bowiem porównali wpływy z tego podatku z poprzednim rokiem, pamiętając o wyższym wzroście gospodarczym i popycie, mielibyśmy do czynienia ze zmniejszeniem efektywnej stawki podatkowej.

W VAT?

Tak.

To zaskakujące. Największe obawy dotyczące skutków zmian w VAT dla budżetu, związane były z wysokością wpływów w maju i czerwcu...

Reklama
Reklama

W czerwcu przychody były niższe, niż się spodziewano. W lipcu jest podobnie...

...chodziło o przesunięcie terminów rozliczania VAT-u od importu z krajów Unii Europejskiej. Czy problemy związane z Unią nadal trwają?

To są nie tylko problemy związane z Unią, ale także z regulacjami VAT-owskimi. One również mają jakiś wpływ na to, co się dzieje. A do tego mamy do czynienia ze zmniejszonym popytem. Czyli na wpływy z VAT oddziałują trzy czynniki.

Rozumiem - zmniejszony popyt. Ale o jakie regulacje VAT-owskie chodzi?

Te, wprowadzone 1 maja. Nie będę mówił dokładnie, o jakie poszczególne rozwiązania chodzi.

Wszystkie zmiany w VAT były odbierane jako zwiększenie stopnia fiskalizmu, a Pan mówi o spadku stawki efektywnej...

Reklama
Reklama

Tak się okazuje. Mówię o tym co jest, o faktach. A te są takie, że relatywnie rzecz biorąc stawka jest niższa.

Pytałem o dochody między innymi dlatego, że jestem ciekaw, co będzie w przyszłym roku...

A tego się dowiemy wszyscy, gdy będą gotowe założenia i projekt budżetu na przyszły rok. To będzie około 10 września. Wówczas wszyscy sobie przeczytają i powiedzą: tu jest zaniżone, a tu - zawyżone.

Chciałem się dowiedzieć, czy znowu będziemy liczyć na dobry rok pod względem wpływów z podatków czy może uda się ograniczyć wydatki?

A czy widział pan kiedykolwiek bardzo dobry rok pod względem podatkowym.

Ten jest wyjątkowo dobry w stosunku do poprzednich.

Reklama
Reklama

Jeżeli chodzi o CIT, tak. Z PIT czy VAT jest już gorzej. Jeśli chodzi o akcyzę - nieco lepiej niż się spodziewaliśmy.

Nie pamiętam, by w ostatnich latach ktoś liczył, o ile pieniędzy więcej zbierze budżet z jakiegoś podatku. Tradycyjnie szacowano, o ile mniej budżet zbierze.

Zgoda. Resort w poprzednim wcieleniu, za pana Andrzeja Raczki, miał bardziej konserwatywne prognozy, jeśli chodzi o wzrost gospodarczy w tym roku, podobnie zresztą jak większość analityków. W rezultacie prognozowano niższe dochody budżetu. Resort bardzo ostrożnie szacował przychody z CIT-u. Nadmieniam, że kształtowały się one bardzo dobrze do marca, a od tamtego miesiąca idą zgodnie z oczekiwaniami. Ten wcześniejszy wzrost był wynikiem spadku podatku z 27 do 19%. Owszem, te dodatkowe dochody mają wpływ na sytuację budżetu, ale czy sprawdzi się prognoza Wojciecha Misiąga z IBnGR o dochodach większych o 6,2 mld zł, zobaczymy pod koniec roku. Powiem tylko, że prognoza Ministerstwa Finansów jest troszeczkę bardziej ostrożna.

I te pieniądze pójdą na zmniejszenie potrzeb pożyczkowych?

Zgadza się - dzięki nim spadnie deficyt, a to będzie oznaczać zmniejszenie potrzeb pożyczkowych.

Reklama
Reklama

Mówił Pan ostatnio o zmniejszeniu w tym roku, o 10%, emisji papierów skarbowych. Chodzi o emisje z drugiej połowy roku?

Nie, o zmniejszenie emisji w stosunku do tego, co planowano w skali całego roku w ustawie budżetowej.

Czyli o ok. 15 mld zł?

Mniej. Około 10 mld zł.

Jak to możliwe? Przecież dodatkowe dochody nie będą aż tak duże.

Reklama
Reklama

Po prostu bardzo ostrożnie prognozowano potrzeby pożyczkowe budżetu.

Innymi słowy, to wynik zbyt konserwatywnych - na szczęście - założeń budżetu? Tak, ale zrobiono to celowo. Wiadomo bowiem, że była bardzo duża niepewność dotycząca skutków wejścia Polski do Unii. Teraz okazuje się, że wygląda to troszeczkę lepiej. Owszem, nadal będziemy mieli spłaty w II połowie roku i na ten cel trzeba będzie pożyczyć pieniądze, aby zrolować zadłużenie. Jednak netto potrzeby pożyczkowe będą mniejsze.

Czy jest możliwe, abyśmy przestali rolować, a zaczęli się wreszcie oddłużać?

To będzie możliwe, gdy będziemy mieli nadwyżkę budżetową.

Czy jest możliwe, abyśmy mieli nadwyżkę budżetową?

Reklama
Reklama

W ciągu roku, dwóch - to nie jest możliwe. Można to zrobić, podwyższając wpływy z podatków i obcinając wydatki.

Czy zmierza Pan w tym kierunku?

Po pierwsze zmierzam do poszerzenia bazy podatkowej, co powinno zwiększyć wpływy do budżetu. Po drugie - będę się starał racjonalizować to, co się da w krótkim okresie.

Racjonalizować, czyli ograniczać?

Tak. Gdy firma się restrukturyzuje, to stara się wyrzucić niepracujące aktywa, przez co obniża się koszty. I takimi samymi kategoriami trzeba będzie zacząć myśleć w finansach publicznych.

Problem z finansami publicznymi polega na tym, że ograniczanie nie wychodzi najlepiej. Każdy plan związany z ograniczaniem wydatków zawsze się rozmywał.

Jeśli się weźmie pod uwagę relację limitu wydatków zapisanych w budżecie na 2005 r. do tego, co planuje się wydać w tym roku, to okazuje się, że może tylko trzy resorty będą miały wzrost wydatków. Całą resztę obejmą redukcje.

Realne czy nominalne?

Nominalne. Cała kwota wydatków rośnie o 3,7%, przy czym - praktycznie rzecz biorąc - ten wzrost jest konsumowany przez wyższą składkę unijną.

A czy widzi Pan takie miejsca, gdzie nie tylko można zracjonalizować, czyli ograniczyć wydatki, ale jeszcze zostanie to poparte przez Sejm?

Można to zrobić wszędzie, pod warunkiem że odejdzie się od obecnej metody budżetowania. Ta zmiana nie będzie jeszcze dotyczyć budżetu na 2005 r., ale już obejmie ustawę na 2006 r. Przewidywane są zmiany organizacyjne w Ministerstwie Finansów oraz zmiana koncepcji budżetu.

Obecnie budżet oparty jest na metodzie kasowej. Ma być w przyszłości oparty na memoriałowej, w której budżet jednostki będzie dostosowany do potrzeb, jakie ona określi. Poza tym, podstawową jednostką w budżecie nie będzie już ministerstwo branżowe. Ono ustala limit wydatków podległych sobie jednostek, co uniemożliwia kontrolę przepływów tych pieniędzy przez resort finansów. W rezultacie nie wiemy, co się w takich jednostkach dzieje.

A kiedy zostanie ograniczona niezależność finansowa instytucji publicznych, np. ZUS-u? Mówił Pan wielokrotnie, że jego wydatki praktycznie pozostają poza kontrolą.

Rzeczywiście, są poza kontrolą, choć robiony jest audyt itd. Tymczasem do ZUS w formie dotacji idzie trzydzieści kilka miliardów złotych. Do tego dochodzi dotacja do KRUS w wysokości 15 mld zł. Czyli łącznie około 50 mld zł idzie na cele, nad którymi kontrola ministra finansów jest iluzoryczna. A to przecież są pieniądze podatników.

Czy to się zmieni?

Jest koncepcja, aby wprowadzić większą kontrolę nad przychodami i wydatkami instytucji, które należą do systemu finansów publicznych.

A jest szansa, żeby zaoszczędzić na tego typu instytucjach?

Jest tajemnicą poliszynela, co się dzieje, więc nie będę opowiadał.

Ale ja nie wiem...

Dziennikarze piszą przecież o tym, co ZUS robi, o różnych inwestycjach czy różnych przedsięwzięciach...

Miałem nadzieję, że mówi Pan na przykład o planach redukcji zatrudnienia.

Nie może być tak, że w całej gospodarce rynek pracy wygląda nie najlepiej i tylko w administracji zatrudnienie cały czas rośnie. Pytanie, czy rośnie produkcja, czyli wartość dodana, wytworzona w administracji? Według GUS - nie bardzo, a więc z punktu widzenia makroekonomii dzieje się coś złego. Trzeba więc zacząć myśleć nad koncepcją zmniejszenia zatrudnienia lub innego sposobu funkcjonowania instytucjJa mogę oceniać efektywność ekonomiczną i występować z inicjatywą zmian, ale nie mogę nakazać tych zmian.

Ciekaw jestem, czy to tylko mgliste koncepcje, czy może coś bardziej realnego. Mógłby Pan jeszcze coś na ich temat powiedzieć?

Domaga się pan, abym mówił o czymś, co nie zostało jeszcze opublikowane. Lepiej zostawmy to na czas, kiedy te koncepcje będą już na papierze.

Czyli prace nad nimi trwają?

Tak.

W takim razie proszę chociaż powiedzieć, kiedy zmiana metody konstrukcji budżetu z kasowej na memoriałową weszłaby w życie?

Prace nad memoriałowym podejściem do finansów publicznych rozpoczęte zostaną jeszcze w budżecie na 2005 r. A już od 1 stycznia przyszłego roku rozpoczną się prace nad wprowadzeniem metody memoriałowej do budżetu na 2006 r. Jeśli się nie uda, wejdzie to do budżetu na 2007 r.

Czy wiadomo, jakie oszczędności przyniesie ta zmiana?

Trudno powiedzieć. W każdym kraju wprowadzenie tej metody w dłuższym okresie owocowało oszczędnościami. W dłuższym, bo w krótszym jest różnie - trzeba zmienić organizację, co może nieco kosztować. Jest to podejście, które daje oszczędności. Chodzi o zmianę sytuacji, w której jednostka najpierw dostaje pieniądze, a następnie myśli, na co je wydać. Jednostka powinna dostawać pieniądze na ściśle określone potrzeby.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama