- Zakładam, że akcje Polkomtela może kupić Vodafone, ale nie wykluczam też, że spółka znajdzie innego inwestora - powiedział na wczorajszym spotkaniu z dziennikarzami Robert Krawczyk, członek zarządu Polkomtela, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu. Niedawno prezes duńskiego TDC powiedział, że jego firma prawdopodobnie zwiększy udział w Polkomtelu i przejmie nad nim kontrolę razem z brytyjskim Vodafone. Obydwie zagraniczne spółki mają teraz po niecałe 20% akcji Polkomtela. Mają też prawo pierwokupu pozostałego 61-proc. pakietu, który posiadają KGHM, Orlen oraz PSE (niewielkie udziały mają też Węglokoks, Tel-Energo i Telbank). Najbardziej na sprzedaży akcji Polkomtela zależy Orlenowi (ma 19,6%). Paliwowej spółce jeszcze w tym roku przydałaby się gotówka na inwestycje, w tym m.in. na przejęcie czeskiego Unipetrolu.
Nowy właściciel,
nowe porządki
R. Krawczyk stwierdził wczoraj, że roszady w akcjonariacie firmy mogą oznaczać poważne zmiany w jej strategii. - Jeżeli staniemy się częścią globalnego operatora, to nie unikniemy zmian. Mogą one objąć logo firmy, politykę marketingową czy np. wysokość taryf - stwierdził. Przyznał, że firma spodziewa się dobrych wyników w bieżącym roku. Mają to zapewnić działania podejmowane przez spółkę, m.in. w sektorze pre-paidów (telefony na kartę).
W zeszłym tygodniu Polkomtel wprowadził na rynek ofertę Sami Swoi, w której sprzedawane są karty oraz karty razem z telefonami (koszt zestawu wynosi 199 zł z możliwością rozłożenia na raty). Zarząd liczy, że uda się firmie przyciągnąć nowych klientów, którzy do tej pory nie korzystali w ogóle z telefonów komórkowych. Dlatego postawiła na małe miasta. W miejscowościach poniżej 20 tys. mieszkańców Polkomtel zamierza otworzyć przeszło 2 tys. punktów, w których będzie można kupić karty. Będzie je można też kupić w placówkach Poczty Polskiej oraz podczas kilku tysięcy wakacyjnych imprez lokalnych (odpusty, targi, jarmarki).