Reklama

W Polsce nie ma za dużych zapasów?

Tylko 414 przedsiębiorstw poinformowało Agencję Rynku Rolnego o stanie swoich zapasów (m.in. mięsa, mleka, zboża czy też czosnku). Czyżby oznaczało to, że polskie firmy nie gromadzą towarów? Wszystko wyjaśnią kontrole.

Publikacja: 11.08.2004 07:35

Na polecenie Unii Europejskiej musieliśmy wprowadzić ustawę o nadmiernych zapasach artykułów rolnych. Przepisy te miały zapobiec gromadzeniu przez Polskę produktów, które w UE są droższe i zalaniu nimi wspólnego rynku.

- Musiały się zgłosić do nas firmy, których zapasy produktów rolnych przekroczyły wyznaczony w ustawie limit - powiedział Radosław Iwański, rzecznik ARR. - W przypadku np. mięsa wołowego jest to 100 ton, mleka 50 ton, a pszenicy - 1000 - dodał.

Prawie nie ma zapasów?

Z całej Polski do Agencji wpłynęło 414 informacji. ARR nie chce jednak komentować, czy to dużo, czy mało. - Przypominam, że wielu ekspertów rynkowych w czasie, kiedy nad ustawą pracował jeszcze parlament, prognozowało, że w Polsce nie ma nadmiernych zapasów - powiedział R. Iwański. Najwięcej złożonych informacji dotyczy zbóż oraz produktów mlecznych. ARR nie zamierza jednak podawać szczegółów. - Nikt nie lubi, gdy się mu nakazuje pokazać, jakie produkty ma, i ile. To nic innego jak zaglądanie do czyjegoś portfela, bo produkty mają przecież pewną wartość pieniężną - powiedział R. Iwański. Tym Agencja argumentuje utajnienie danych. - W wolnej grze rynkowej każda informacja o charakterze gospodarczym może być wykorzystana przez konkurencję - tłumaczy rzecznik.

Opłaty za nadmierne zapasy

Reklama
Reklama

Samo złożenie informacji i znalezienie się w rejestrze nie oznacza jednak konieczności zapłaty podatku. Następuje to dopiero wtedy, gdy urzędnicy, którzy będą przeprowadzać kontrole, udowodnią firmie, że zgromadzone zapasy są nadmierne. - Czyli, gdy ich stan na 1 maja tego roku przekraczał o co najmniej 10% średni poziom z trzech ostatnich lat - tłumaczy Jerzy Indra, dyrektor departamentu polityki regionalnej i rolnictwa w Ministerstwie Finansów. - Wysokość kar reguluje wydane przez nasz resort rozporządzenie - dodał. Na przykład przedsiębiorca, który w tym roku zgromadził 200 ton wołowiny bez kości, a w ubiegłych trzech latach magazynował średnio po 100 ton - zapłaci prawie 1,5 mln zł kary (1619 zł za każde nadprogramowe 100 kg). - Gdyby się znalazło takie przedsiębiorstwo - to oznaczałoby to dla niego bankructwo - powiedział J. Indra. - Ale wierzę, że nie będzie takich przypadków - dodał.

Kary za zatajenie informacji

Kontrole zapasów będą przeprowadzały Wojewódzkie Inspektoraty Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. Ale nie wiadomo, kiedy. Nie wiadomo także, kiedy zostaną nałożone ewentualne kary. - Ustawa nie przewiduje konkretnej daty, do której ARR ma wydać decyzje stwierdzające u podmiotów nadmierne zapasy i naliczyć kary - powiedział R. Iwański.

Przedsiębiorcy, którzy nie poinformują ARR o posiadanych zapasach, a inspektorzy wykażą, że takie posiadają - zapłacą 3 tys. zł. Natomiast ci, którym dodatkowo udowodni się, że zgromadzili więcej towarów niż w ubiegłych latach, od nadwyżki zapłacą 150% podatku.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama