Na polecenie Unii Europejskiej musieliśmy wprowadzić ustawę o nadmiernych zapasach artykułów rolnych. Przepisy te miały zapobiec gromadzeniu przez Polskę produktów, które w UE są droższe i zalaniu nimi wspólnego rynku.
- Musiały się zgłosić do nas firmy, których zapasy produktów rolnych przekroczyły wyznaczony w ustawie limit - powiedział Radosław Iwański, rzecznik ARR. - W przypadku np. mięsa wołowego jest to 100 ton, mleka 50 ton, a pszenicy - 1000 - dodał.
Prawie nie ma zapasów?
Z całej Polski do Agencji wpłynęło 414 informacji. ARR nie chce jednak komentować, czy to dużo, czy mało. - Przypominam, że wielu ekspertów rynkowych w czasie, kiedy nad ustawą pracował jeszcze parlament, prognozowało, że w Polsce nie ma nadmiernych zapasów - powiedział R. Iwański. Najwięcej złożonych informacji dotyczy zbóż oraz produktów mlecznych. ARR nie zamierza jednak podawać szczegółów. - Nikt nie lubi, gdy się mu nakazuje pokazać, jakie produkty ma, i ile. To nic innego jak zaglądanie do czyjegoś portfela, bo produkty mają przecież pewną wartość pieniężną - powiedział R. Iwański. Tym Agencja argumentuje utajnienie danych. - W wolnej grze rynkowej każda informacja o charakterze gospodarczym może być wykorzystana przez konkurencję - tłumaczy rzecznik.
Opłaty za nadmierne zapasy