Zgodnie z art. 4. obowiązującej od marca 2000 r. ustawy o wynagradzaniu osób kierujących niektórymi podmiotami prawnymi (popularnie zwanej kominową) członkowie władz spółek, w których Skarb Państwa ma ponad 50% akcji, nie mogą zasiadać w więcej niż jednej radzie nadzorczej firm, które są bezpośrednio lub pośrednio kontrolowane przez SP. Co do tego, że członkowie władz PZU naruszyli prawo, wątpliwości nie mają prawnicy. - Jeżeli dane o wspólnikach PZU NFI Management, PZU Asset Management i akcjonariuszach PTE PZU są poprawne, to rzeczywiście są to spółki, o których mowa w art. 1 pkt 7 ustawy kominowej. Wydaje się więc, że J. Kochański powinien zasiadać w radzie nadzorczej tylko jednej z tych spółek, ponieważ art. 4 ustawy nie przewiduje wyłączenia spółek z grupy kapitałowej spod jego stosowania - mówi Rudolf Ostrihansky, partner z kancelarii Sołtysiński, Kawecki, Szlęzak, zaznaczając, że jest to wstępna teza. Wielu prawników - choć jest przekonanych o tym, że władze PZU Życie łamią ustawę kominową - nie chce się oficjalnie wypowiadać. Dlaczego? Część z nich obsługuje Grupę PZU.
PZU Życie ma inne zdanie
Z zarzutami prawników nie zgadza się PZU Życie. "Bogusław Kasprzyk nie zasiada w radach nadzorczych "spółek kominowych", zaś pan Jerzy Kochański zasiada w radzie nadzorczej PZU Asset Management - spółce podlegającej rygorom ustawy kominowej" - czytamy w oświadczeniu PZU Życie.
Naruszone zasady ładu korporacyjnego
Profesor Grzegorz Domański, znany na rynku kapitałowym prawnik, twierdzi, że to, czy zarząd PZU Życie złamał ustawę kominową czy nie, jest mało istotne. - Ta ustawa jest po prostu głupia. Jeżeli chodzi natomiast o panów z PZU Życie, to uprawiają jakąś karykaturę nadzoru. Łamią co najmniej trzy zasady ładu korporacyjnego, a przecież pracują w spółce pośrednio kontrolowanej przez Skarb Państwa - twierdzi. Jego zdaniem, można zasiadać w takich radach, gdzie po pierwsze, nie występuje konflikt interesów, a po drugie, ich liczbę wyznacza "rozsądna ocena możliwości fizycznych człowieka". - Ład korporacyjny wymaga aktywnego zasiadania w radzie nadzorczej, a nie tylko trzymania się stołka. Przecież to, co robi zarząd PZU Życie, to jest kpina z akcjonariuszy - dodaje profesor Domański.