Jeśli Rezerwa Federalna podnosi stopy, dowodzi tym samym, że amerykańska gospodarka dobrze sobie radzi. A to powinno poprawiać notowania prezydenta Busha. Bank centralny we wtorek podniósł oprocentowanie jednodniowych pożyczek międzybankowych do 1,5%, kontynuując politykę rozpoczętą w czerwcu, kiedy podwyższono stopy po raz pierwszy od czterech lat. Wprawdzie spadło ostatnio tempo wzrostu PKB i wolniej zwiększa się zatrudnienie, ale decydujący o poziomie stóp członkowie Federalnego Komitetu Otwartego Rynku uznali, że są to zjawiska przejściowe i amerykańska gospodarka już wkrótce znów zacznie rozwijać się szybciej.
Bush w niektórych badaniach opinii publicznej ustępuje kandydatowi demokratów Johnowi Kerry?emu i podnoszenie stóp procentowych może interpretować jako dowód, że to jego decyzja o zredukowaniu podatków o 1,7 bln USD wyciągnęła gospodarkę z recesji, szoku po atakach terrorystycznych i skandalach korporacyjnych. I to aż tak skutecznie, że Fed martwi się teraz, jak okiełznać inflację, a nie jak stymulować wzrost. Inflacja w czerwcu sięgnęła 3,3% i była najwyższa od ponad trzech lat. Wielu ekonomistów uważa jednak, że za takim wzrostem cen stała przede wszystkim wyjątkowo droga ropa i w tej sytuacji podwyżki stóp były przedwczesne.
Prezydent nie komentuje decyzji Fed
- Nigdy nie spotkałem prezydenta, który byłby zadowolony z podnoszenia stóp procentowych, ale jestem pewien, że obecny gospodarz Białego Domu będzie przyjmował każdą podwyżkę jako dowód, że Fed jest tak samo przekonany jak on o ożywieniu amerykańskiej gospodarki - powiedział agencji Bloomberga Allan Meltzer, profesor ekonomii politycznej w Carnegie Mellon University w Pittsburgu i autor książki o historii Fedu.
Organizatorzy kampanii wyborczej Busha "nie będą spekulowali" na temat stóp procentowych - powiedział jej rzecznik Steve Schmidt. Sam prezydent też odmówił w miniony poniedziałek komentarza w tej sprawie. - Decyzje dotyczące polityki pieniężnej podejmowane są niezależnie od Białego Domu. Gospodarka jest silna i będzie jeszcze lepiej - powiedział Bush dziennikarzom w Waszyngtonie.