Wczoraj Biuro Statystyk Narodowych (ONS) poinformowało, że w lipcu po zasiłki w Wielkiej Brytanii zgłosiło się 835,2 tys. bezrobotnych, 13,7 tys. mniej niż w czerwcu. Liczba osób ubiegających się o zasiłek jest obecnie o ok. 100 tys. mniejsza niż przed rokiem. Stopa bezrobocia utrzymała się na poziomie 2,7%, najniższym od 29 lat.
ONS podało też, że stopa bezrobocia liczona według standardów Międzynarodowej Organizacji Pracy w minionym kwartale wyniosła na Wyspach 4,8%. To oznacza wzrost w stosunku do trzech pierwszych miesięcy roku o 0,1 pkt proc., po tym jak liczba osób bez zatrudnienia zwiększyła się o 27 tys., do 1,44 mln. Wielka Brytania wciąż jednak może pochwalić się najlepszą po Japonii (gdzie stopa bezrobocia wynosi 4,6%) sytuacją na rynku pracy w grupie G-7, siedmiu najbardziej uprzemysłowionych państw świata. W USA bez pracy jest 5,5% obywateli w wieku produkcyjnym.
- Mimo kontrastujących ze sobą danych z tego miesiąca, w tym roku bezrobocie spadło do poziomów nieobserwowanych od połowy lat 70., a liczba wakatów jest wysoka i wciąż rośnie - podsumowała Jane Kennedy, minister ds. zatrudnienia w brytyjskim rządzie. - Od 1997 r. liczba zatrudnionych zwiększyła się o 1,9 mln i skorzystały na tym wszystkie regiony kraju - dodała.
Poprawa na rynku pracy powoduje, że Brytyjczycy coraz więcej zarabiają. Średnie płace w gospodarce wzrosły w minionym kwartale o 4,4%, o tyle samo, ile w poprzednim. Bank Anglii w obawie, że brak wykwalifikowanej siły roboczej będzie stwarzał presję na wzrost wynagrodzeń, co z kolei może powodować przyspieszenie inflacji, od listopada zeszłego roku pięciokrotnie podniósł stopy procentowe. Po raz ostatni przed tygodniem, do 4,75%.
Na razie inflacja utrzymuje się poniżej 2% - celu wyznaczonego przez Bank Anglii. Przedwczorajszy raport pokazał, że w lipcu wyniosła 1,4% (miesiąc wcześniej było 1,6%). Zdaniem ekonomistów, z tego powodu kolejnej podwyżki stóp należy oczekiwać dopiero w listopadzie.