To efekt wydarzeń na scenie politycznej, ale również "specyficznego" podejścia francuskiego rządu do gospodarki.
W ubiegłym roku amerykańskie przedsiębiorstwa dokonały fuzji i przejęć na rynku francuskim za 4,4 mld USD - wynika z badań firmy analizującej ten sektor - Zephyr. Rok wcześniej wartość transakcji z udziałem koncernów zza Atlantyku wyniosła 21,4 mld USD. W tym roku dokonano operacji za 3,2 mld USD.
- Spadek aktywności firm amerykańskich we Francji na pewno można tłumaczyć pogorszeniem stosunków politycznych między oboma krajami w ub.r. ze względu na różnicę zdań dotyczącą interwencji w Iraku - mówi Lisa Wright, dyrektor ds. handlowych Zephyr. Bardzo dobrze wskazuje na to przykład rosnących udziałów Amerykanów w fuzjach i przejęciach na rynku w Wielkiej Brytanii, czyli w kraju, który zdecydowanie poparł interwencję Stanów Zjednoczonych w Iraku. W ub.r. wartość amerykańskich transakcji na Wyspach wyniosła 19,4 mld USD, a w tym roku sięga już 14,7 mld USD.
Drugi powód, dla którego firmy z zagranicy nie kwapią się do fuzji i przejęć we Francji, to protekcjonistyczna postawa tamtejszego rządu. W tym roku najdobitniej pokazał to przykład fuzji między dwoma francuskimi firmami farmaceutycznymi - Sanofi-Synthelabo i Aventis. Rząd oficjalnie sprzeciwiał się, by szwajcarski Novartis, który również brał udział w rywalizacji, przejął Aventis. Uzasadniał to interesami narodowymi i ostatecznie dopiął swego.
Według analiz przeprowadzonych przez Citigroup, opartych na danych firmy badawczej Thomson Financial, wartość fuzji przejęć na całym świecie powinna być w tym roku wyższa o 29% niż w 2003 r. Jednak inaczej wygląda sytuacja, jeśli chodzi o tzw. transatlantyckie fuzje i przejęcia (dokonywane przez firmy z USA w Europie i odwrotnie). Ich wartość ma wynieść w tym roku 126 mld USD - szacuje Citigroup. W ub.r. była wprawdzie mniejsza - 108 mld USD, a w 2002 r. - 106 mld USD, ale w 2001 r. sięgała 144 mld USD, a w rekordowym 2000 r. osiągnęła poziom aż 374 mld USD.