Certyfikaty inwestycyjne są stosunkowo nowym papierem w portfelach funduszy emerytalnych. Jako pierwsze znalazły się w portfelu OFE Skarbiec-Emerytura pod koniec ubiegłego roku. Jednak debiut był mało fortunny, OFE kupił bowiem papiery funduszu z grupy Skarbiec i pojawiły się podejrzenia, że głównym powodem transakcji było zamknięcie emisji. W rezultacie w projekcie rozporządzenia dotyczącego limitów inwestycyjnych OFE pojawił się zakaz inwestowania w certyfikaty czy jednostki funduszy z grupy kapitałowej.

Jednak wkrótce kolejne fundusze nabyły certyfikaty - według danych o strukturze portfeli na koniec lipca miały je jeszcze OFE ING Nationale-Nederlanden, AIG i Pocztylion. Największa pod względem wartości była inwestycja tego pierwszego funduszu. Jej wartość wyniosła ok. 50 mln zł. Łącznie OFE - poza Skarbcem - miały w swoich portfelach certyfikaty za ok. 85 mln zł. Najprawdopodobniej są to papiery funduszu nieruchomości, zarządzanego przez BZ WBK AIB TFI.

Anna Sobieraj, zarządzająca OFE Pocztylion, stwierdziła, że zakup certyfikatów oznacza dla funduszy poszerzenie możliwości inwestycyjnych. Prawo bowiem zabrania bezpośrednich inwestycji w nieruchomości. W tej sytuacji zamknięte fundusze stanowią jedyną możliwość zakupu udziałów w gruntach czy budynkach. Tyle tylko, że OFE nie zdecydowały się na inwestycje w każdy fundusz, który był tworzony. Wcześniej taki produkt oferował m.in. Skarbiec, jednak bez skutku. Obecnie znowu przymierza się do uruchomienia funduszu nieruchomości. Uzyskał już zgodę od Komisji Papierów Wartościowych i Giełd.

Jak dowiedzieliśmy się w Skarbcu, będzie on próbował zainteresować swoim funduszem "emerytów". Czy OFE kupią nowe certyfikaty?

- Trudno w tej chwili powiedzieć - stwierdziła Anna Sobieraj, zarządzająca Pocztylionem. - Każdy fundusz trzeba oceniać odrębnie - pod kątem oferowanych warunków czy nieruchomości, w jakie inwestuje.