PKN Orlen zachwycił inwestorów 4-krotnym wzrostem zysku operacyjnego i netto w drugim kwartale w stosunku do wyników sprzed roku. Niestety, trwający nadal konflikt między największymi akcjonariuszami nie pomaga notowaniom akcji spółki ani samej giełdzie. Odwołanie prezesa, który nie miał dobrej prasy, może przynieść krótkoterminowe ocieplenie.

Na świecie natomiast wysokie ceny ropy naftowej i groźba dalszych wzrostów (powyżej 50 USD za baryłkę) skutecznie schładzają koniunkturę rynków zagranicznych, co ma wpływ także na naszą giełdę. Dodatkowym czynnikiem negatywnym w ujęciu krótkoterminowym jest podaż nowych emisji (przede wszystkim PKO BP) - do końca tego roku szacowana na ok. 8 mld zł. Pieniądze krajowych inwestorów mogą być zbyt małe, żeby udźwignąć te oferty. Dodatkowe źródła funduszy będą zatem pochodzić z zagranicy a ta - w przypadku rosnącej awersji do akcji na świecie - może mieć bardziej konserwatywne modele wyceny polskich akcji.

Polski rynek, cokolwiek by nie powiedzieć o otoczeniu ekonomicznym, i tak ma wyższy potencjał wzrostu niż większość rynków rozwiniętych. To w końcu Polska musi zmniejszyć lukę cywilizacyjną i to nasz kraj będzie prawdopodobnie głównym beneficjentem funduszy strukturalnych z UE. Obecną sytuację porównałbym do jednej z konkurencji lekkoatletycznych - skoku wzwyż (właśnie zaczęły się igrzyska olimpijskie). Skacząc z miejsca mamy małe szanse, że osiągniemy dobry wynik - potrzebny jest odpowiedni rozbieg. Podobnie wygląda sytuacja na naszym rynku. Mało prawdopodobne wydaje się pokonanie szczytów z połowy kwietnia z obecnych poziomów, tak więc powinniśmy się odrobinę cofnąć - myślę, że rozbieg z 1600 pkt. dla WIG20 będzie wystarczający.

Zwróć uwagę:

Branża dystrybutorów farmaceutyków - wzrost udziału w rynku w końcu ma przełożenie na osiąganie coraz lepszych wyników finansowych. Druga połowa tego roku może być jeszcze lepsza.