Fundusz przejął tyle akcji, ile zamierzał. W efekcie ma 49,99% kapitału (głosów na WZA nie może wykonywać). Papiery zostaną umorzone. NFI oferował inwestorom 11,65 zł za walor. Chciał w ten sposób po raz kolejny rozdzielić zgromadzoną gotówkę. Na koniec czerwca miał ponad 93 mln zł środków pieniężnych i prawie 50 mln zł w notowanych papierach dłużnych. Inwestorzy chętnie odpowiedzieli na ofertę. Ich zapisy zostały zredukowane o 32,5%. Rozliczenie wezwania w KDPW nastąpi 23 sierpnia.

Nie jest jasne, czy papiery sprzedawał największy akcjonariusz - Manchester Securities Corp. z USA. Kilka dni temu poinformował o zmniejszeniu zaangażowania do 21,2%, z ponad 23% wcześniej (pozbył się 254,8 tys. papierów). Większość dużych udziałowców wzięła udział w wezwaniu (razem kontrolowali około 70% kapitału).

Na koniec czerwca aktywa netto funduszu wynosiły ponad 211 mln zł. Po odjęciu pieniędzy wydanych w wezwaniu zostaje 71 mln zł. To daje tylko 5,9 zł na każdą akcję, która jest w rękach innych niż fundusz inwestorów. Wczorajszy kurs to 9,55 zł. Notowanie NFI z tak dużą premią nie jest typowe. W portfelu Octavy pozostały nieliczne udziały mniejszościowe (fundusz podpisał umowę sprzedaży ponad 50 pakietów mniejszościowych; ich własność jest sukcesywnie przenoszona na kupującego) i przede wszystkim inwestycje na rynku nieruchomości (tzw. spółki konstancińskie oraz Legnicka Development, realizująca projekt deweloperski we Wrocławiu). Wartość Legnickiej NFI ocenia na około 35 mln euro, czyli 155 mln zł. W czarnym scenariuszu jest mowa o 23 mln euro (czyli ponad 101 mln zł). Do tego dochodzi co najmniej 8,5 mln zł (przedstawiciele funduszu twierdzą, że to bardzo konserwatywna wycena) za spółki konstancińskie. Razem 163,5 lub w gorszym wariancie 109,5 mln zł. Odpowiednio 13,6 zł i 9,1 zł na akcję. Część inwestorów liczy na zrealizowanie wpływów w górnej granicy widełek. To by tłumaczyło, dlaczego przy cenie wezwania wyraźnie wyższej od notowań, niektórzy gracze zdecydowali się poczekać ze sprzedażą walorów i redukcja wyniosła 32%, choć teoretycznie mogła sięgnąć 50% (albo - zakładając, że Skarb Państwa w operacji nie uczestniczył - blisko 39%).