Nie zmienia się średnioterminowa sytuacja na wykresie indeksu największych spółek. Notowania cały czas poruszają się w trendzie bocznym, ograniczanym od dołu przez 1612 pkt i od góry przez 1735 pkt. Taka sytuacja nie zachęca inwestorów do zawierania transakcji. Znajduje to potwierdzenie w malejących obrotach. Średnia z 20 sesji sygnalizuje, że te są najniżej od ponad roku (180 mln zł). Typowo dla ruchu horyzontalnego zachowuje się też większość wskaźników technicznych. Poruszają się one w strefach neutralnych, co nie daje żadnych wskazówek co do kierunku przyszłego trendu. Bardzo niskimi wartościami charakteryzuje się ostatnio zmienność. Wskaźnik ATR z 10 sesji porusza się między 1,3% a 1,5%, czyli najniżej od 1997 roku. Podobne wartości zawsze poprzedzały silne wybicie.

Trwający trend boczny może być o tyle optymistyczny, że jest solidną bazą dla przyszłego ruchu cen. Wysokość horyzontu sugeruje, że powinno to być minimum 120 pkt. W rzeczywistości jednak wybicie w górę powinno rozpocząć nową falę wzrostu, która pokona kwietniowy szczyt (1870 pkt). Z drugiej strony przełamanie wsparcia poważnie zagrozi dalszą przeceną do 1415 pkt (dołek z listopada 2003 roku).

W krótkim terminie sytuacja nie wygląda lepiej. Tutaj jednak jest szansa, że lada dzień wygenerowany zostanie jakiś sygnał, który zachęci aktywnych inwestorów do zajmowania pozycji. Wykres indeksu dotarł bowiem do spadkowej linii trendu prowadzonej po szczytach z 29 czerwca, 21 lipca i 5 sierpnia. Bariera ta znajduje się dokładnie na wysokości 1695 pkt. Jeżeli byki zdołają ją przebić, to bardzo prawdopodobny będzie dalszy ruch w kierunku górnego ograniczenia kilkumiesięcznego horyzontu. Będzie więc można się wtedy pokusić o otwarcie krótkoterminowych długich pozycji. Jeżeli natomiast atak na 1695 pkt się nie powiedzie, to indeks największych spółek powinien dość szybko spaść do najbliższego wsparcia znajdującego się na wysokości 1643 pkt, a po jego pokonaniu do dolnego ograniczenia średnioterminowego trendu bocznego (1612 pkt).