Istotne dla polskich przedsiębiorców są procesy gospodarcze, m.in. we Włoszech i Francji, z którymi obroty handlowe są dużo wyższe niż z innymi państwami.
W ostatnich latach stagnacja gospodarcza także na tych rynkach przyczyniła się do wzrostu bankructw.
Według analiz firmy Euler Hermes, utrzymujące się wolne tempo wzrostu gospodarczego w Niemczech podnosi ryzyko strat wynikających z nieściągalnych długów. Straty z tytułu nieściągalnych należności stanowią poważne zagrożenie dla 60% niemieckich spółek. Z pogarszaniem się dyscypliny płatniczej klientów, nieściągalne długi coraz częściej powodują kłopoty z przepływami gotówkowymi również w dotychczas dobrze prosperujących przedsiębiorstwach. Straty spowodowane nieściągalnymi należnościami stanowią od 1% do 10% rocznych obrotów ponad jednej czwartej badanych spółek. Niemal dla co piątej małej firmy miało to bardzo silny negatywny wpływ na jej przepływy pieniężne.
W Niemczech w 2003 roku nastąpił wzrost upadłości o 4,6%. W tym roku spodziewana jest kontynuacja tego trendu. Szacuje się że liczba bankructw wzrośnie o 3%, osiągając 40 tys. W sumie w ciągu ostatnich 10 lat liczba upadłości podwoiła się.
W zeszłym roku nieznaczny spadek liczby bankructw odnotowano jedynie w budownictwie. Jednakże w sektorze tym w dalszym ciągu występuje jedna na pięć upadłości w całej gospodarce, a wielkość zobowiązań ogółem stale rośnie. We wszystkich pozostałych sektorach gospodarki wielkość zobowiązań również systematycznie wzrasta. Najgorsza sytuacja jest w sektorze usługowym. Zjawisko to nie omija również firm o długiej historii: liczba upadłości przedsiębiorstw działających przez okres dłuższy niż osiem lat rośnie dwukrotnie szybciej niż tych, które działają przez maksimum siedem lat.