Reklama

Od kopalń do komórek

Polskie firmy windykacyjne zaczęły swą działalność od handlu wielomiliardowymi - w ówczesnych złotych - długami państwowych przedsiębiorstw-molochów. Teraz znacznie chętniej ściągają drobne należności od osób zalegających z opłatami, np. za telewizję kablową.

Publikacja: 19.08.2004 08:46

Powojenna historia handlu wierzytelnościami rozpoczęła się w Polsce w 1990 roku - wraz z nadejściem wolnego rynku. W tamtych czasach prywatne firmy dopiero zaczynały się rozwijać, a w polskiej gospodarce wciąż dominowały wielkie państwowe molochy. Nic więc dziwnego, że właśnie ich długi stały się domeną działalności pierwszych polskich windykatorów. Rynek praktycznie ograniczał się do handlu wierzytelnościami kopalń, hut, stoczni czy Polskich Kolei Państwowych, a także wierzytelnościami państwowych placówek służby zdrowia.

Zamienię dług na podatek

Z dzisiejszej perspektywy zakup takich należności wydaje się bardzo wątpliwą inwestycją. Kilkanaście lat temu, na tego typu długach można było jednak sporo zyskać. Wierzytelności branży górniczej czy hutniczej chętnie skupowały hurtownie handlujące węglem i stalą. Później płaciły, wymieniając te długi za zamawiany towar.

Handlowi wierzytelnościami państwowych gigantów sprzyjało również obowiązujące wówczas prawo. Zgodnie z nim, za pomocą nabytych w ten sposób wierzytelności Skarbu Państwa można było regulować zobowiązania podatkowe. Długi takie były więc towarem bardzo chodliwym.

Przepisy pozwalające w taki sposób wymieniać długi za podatki obowiązywały aż do drugiej połowy lat 90. Proceder ukrócono dopiero wówczas, gdy w życie weszła nowa ordynacja podatkowa oraz reforma służby zdrowia.

Reklama
Reklama

Od tego momentu wierzytelności sektora publicznego zaczęły schodzić na margines działalności windykatorów, a najchętniej kupowanym towarem stawały się wierzytelności komercyjne. Boom na długi prywatnych firm trwał kilka lat. Jednak popyt na te należności także załamał się dość raptownie. Tym razem nie chodziło jednak o zmiany legislacyjne. Wierzytelności komercyjne przestały być atrakcyjne, gdy polska gospodarka weszła parę lat temu w etap recesji.

Zapomniane

rachunki Kowalskiego

Nowa dekada oznaczała pojawienie się kolejnej, trzeciej już fazy rozwoju rynku należności w Polsce. Nastał czas wierzytelności masowych, zwanych też konsumenckimi.

Chodzi o jedne z najpowszechniejszych należności - spóźnione spłaty kredytów bankowych, rachunki za telefon (stacjonarny i komórkowy) albo za telewizję kablową.

Nagła popularność rynku długów konsumenckich nie wynikła tylko z faktu załamania się segmentu wierzytelności komercyjnych. Nadejście recesji spowodowało, że właściciele i zarządzający przedsiębiorstwami zaczęli baczniej przyglądać się każdej wydawanej złotówce. Wtedy też uświadomili sobie, że odzyskiwanie nawet drobnych należności może mieć dla ich spółek duże znaczenie. Wcześniej spora część przedsiębiorstw (m.in. dostawcy prądu, gazu, a nawet niektóre firmy telekomunikacyjne) ignorowała potrzebę odzyskiwania licznych, choć niedużych długów.

Reklama
Reklama

W sukurs przyszedł im rozwój, a przede wszystkim szerokie zastosowanie nowoczesnych technologii teleinformatycznych. To dzięki nim możliwy stał się sprawny przepływ informacji oraz zarządzania wielkimi bazami danych.

Wierzyciele uświadomili sobie jednak, że sprawne ściąganie licznych należności wymaga specjalistycznego przygotowania. Zaczęto więc tworzyć w firmach specjalne komórki zajmujące się ściąganiem długów. Wielu menedżerów doszło jednak do wniosku, że najlepszy i najtańszy sposób rozwiązania problemu długów to nawiązanie stałej współpracy z wyspecjalizowanymi firmami zewnętrznymi. Taką politykę postanowiły stosować też coraz liczniejsze duże przedsiębiorstwa, które wcześniej na własną rękę próbowały zmagać się ze ściąganiem wierzytelności konsumenckich. Outsourcing w tej dziedzinie zaczęły doceniać banki oraz firmy telekomunikacyjne.

Rozwój rynku wierzytelności masowych przyciągnął do Polski zupełnie nowe podmioty. Do gry weszły duże firmy zachodnie. Są to przede wszystkim takie przedsiębiorstwa, które w Europie specjalizowały się w zarządzaniu długami konsumenckimi i zdobyły już na tamtym rynku doświadczenie. Jedną z takich spółek jest Intrum Justitia, działająca w segmencie wierzytelności masowych na większości rynków Unii Europejskiej, a ostatnio także w takich krajach, które w tym roku dołączyły do Wspólnoty.

Mimo pojawiania się tego typu potentatów, zajmujących się wierzytelnościami masowymi, ten segment rynku jest w Polsce wciąż bardzo rozdrobniony. Wciąż też nie ma zdecydowanych liderów, którzy - tak jak w państwach zachodnioeuropejskich - kontrolowali znaczące części rynku.

Perspektywa

większego rynku

Reklama
Reklama

Dziś wartość rynku przejętych lub kupionych wierzytelności masowych szacuje się w Polsce na 1,5-2 mld zł rocznie, choć trzeba powiedzieć, że są też oceny znacznie odbiegające od tych. Rynek z pewnością będzie rósł. Jego przyszłość to z jednej strony zagospodarowywanie kolejnych wolnych na razie nisz rynkowych, z drugiej zaś, oczywiście, konsolidacja.

Zdaniem Jakuba Gizy, analityka zajmującego się branżą wierzytelności, w najbliższej przyszłości będzie można obserwować coraz większą konkurencję i dalszą segmentację rynku. Pojawią się również możliwości wprowadzenia nowych usług, które mogą okazać się "czarnym koniem" i odnieść spektakularny sukces. Wąska specjalizacja może być sposobem na funkcjonowanie nowych, wchodzących dopiero na rynek, podmiotów.

W opinii Jakuba Gizy, dla rozwoju branży wierzytelności masowych niebagatelne znacznie będzie miał poziom zaawansowania technicznego firm. W segmencie wierzytelności komercyjnych najważniejszy może się natomiast okazać poziom kwalifikacji kadry pracowniczej.

Zarządzanie wierzytelnościami będzie wymagać też zaangażowania dużego kapitału. "Perspektywy na najbliższe lata to na pewno poszerzenie istniejącego rynku"- konkluduje ekspert z Biura Informacyjno-Prawnego Akcept.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama