Resort rolnictwa uważa, że obecna cena skupu oraz dopłaty bezpośrednie dają rolnikom całkiem dobre wpływy. Sami zainteresowani są odmiennego zdania. Postulują, aby rząd wyznaczył minimalną cenę skupu.

- Obecna cena skupu pszenicy, wynosząca ok. 450 zł za tonę, jest całkiem dobra dla rolników - twierdzi Wojciech Olejniczak, minister rolnictwa. Natomiast według kółek rolniczych, produkcja byłaby opłacalna, gdyby producenci dostawali 480 złotych za tonę. - Obecna cena zboża i dopłaty bezpośrednie dają rolnikom właśnie taki przychód - uważa W. Olejniczak. Rolnicy tłumaczą jednak, że kalkulacja wcale nie jest taka prosta, jak się ministrowi wydaje. Należy bowiem uwzględnić inne wydatki oraz zwiększenie nakładów na środki produkcji. - Likwidacja obniżonej stawki podatku VAT na środki produkcji dała rolnikom bardzo po kieszeni, dodatkowo drożeją paliwa, należy odliczyć składkę KRUS - wylicza Władysław Serafin, prezes Krajowego Związku Organizacji Rolników i Kółek Rolniczych. Na to wszystko zostaną wydane unijne dopłaty bezpośrednie. Dodatkowo cena skupu nie wynosi 450 zł w całym kraju. W niektórych regionach, np. na Opolszczyźnie, sięga 400 zł. - Skoro minister, uważa, że wszyscy dostają 450 zł - to niech wyznaczy taką cenę minimalną - postuluje W. Serafin. Zdaniem rolników, rząd dysponuje takim instrumentem kontroli rynku i właściwe byłoby go teraz użyć. - Wystarczy tylko dobra wola - uważają rolnicy.

PAP