FSA przyjrzy się transakcjom, których brytyjski oddział największej amerykańskiej instytucji finansowej dokonał na rynkach europejskich obligacji rządowych i derywatów. Chodzi o operacje przeprowadzone 2 sierpnia na kwotę 13,6 mld USD. Według nieoficjalnych informacji podanych przez agencję Reutera, Citigroup miał 2 sierpnia zarobić 30 mln euro dzięki spekulowaniem ok. setką europejskich obligacji rządowych na 13 różnych platformach handlu tymi papierami.
Inne banki są oburzone. Ich zdaniem, Citigroup, właściciel 90% akcji polskiego Banku Handlowego, postąpił nieuczciwie i złamał niepisane porozumienie, które zakłada, że uczestnicy handlu będą uważać, aby nie zachwiać stabilności rynku. Na początku sierpnia tak nie było. Np. na największej europejskiej elektronicznej platformie obrotu obligacjami, prowadzonej przez włoską firmę MTS, w ciągu kilku minut bank sprzedał papiery za 11 mld euro, a półtorej godziny później odkupił część z nich po niższej cenie za 4 mld euro. To wprowadziło ogromne zamieszanie na rynku i zmusiło zarząd MTS do wprowadzenia ograniczeń, jeśli chodzi o obrót papierami rządowymi. Firma ustaliła limit obligacji, jakimi klient, czyli bank, może obracać w ciągu 2 minut. Limit ten, który spotkał się z krytyką innych uczestników platformy domagających się jak największej płynności, będzie obowiązywał przynajmniej do września, kiedy zarząd MTS podejmie decyzje, jak radzić sobie ze spekulacyjnym działaniem klientów. Okazuje się bowiem, że dżentelmeńskie umowy między bankami niekiedy są łamane.
FSA na razie wszczęła śledztwo, a jeśli wykaże ono winę Citigroup, wówczas amerykański potentat musi liczyć się z karą. Obserwatorzy uważają jednak, że nie będzie ona duża i bank dostanie jedynie ostrzeżenie. - Dobrze jednak, że FSA rozpoczęła śledztwo. Ktoś musi wreszcie uświadomić dużemu graczowi, czyli w tym przypadku Citigroup, że dokonywanie takich operacji może jest i bardzo zyskowne, ale jednocześnie bardzo mocno szkodzi całemu rynkowi - powiedział agencji Bloomberga Richard Grossman, dyrektor londyńskiego biura maklerskiego Redmayne Bentley Stockbrokers.