Za najbogatszych klientów uważa się tych, którzy mają co najmniej 10 mln USD do zainwestowania. W ub.r. dla 30% z nich głównym doradcą finansowym były biura maklerskie świadczące pełen zakres usług finansowych (full service broker). W 2001 r. odsetek ten wynosił 37%. Jednocześnie z 30% do 46% wzrósł odsetek tych, którzy korzystają w tym względzie z niezależnych firm sprzedających tylko doradztwo, a nie produkty finansowe - takie dane przedstawiła firma konsultingowa z Chicago Spectrem Group.
Dyrektor Spectrem Tanya McDonald, która w 2001 r. odeszła z departamentu bankowości prywatnej J.P. Morgan, przyczyn takiego odwrotu od największych upatruje w "sceptycyzmie klientów, uważających, że nie zawsze cele firmy są takie same jak ich".
Zaszkodziły skandale
Najważniejszym powodem zmiany doradcy jest brak zaufania, wymieniany na pierwszym miejscu przez 48% tych, którzy na taki krok się zdecydowali. Jedynie 14% jako przyczynę zmiany podało marne wyniki inwestycyjne. Spectrem od 14 lat współpracuje z ponad 500 firmami świadczącymi usługi finansowe od połowy ub.r. przeprowadziła ankietę wśród 200 Amerykanów dysponujących ponad 10 mln USD w aktywach. Był to jej trzeci raport na ten temat. Firma zastrzega, że margines błędu w tym opracowaniu wynosi 7%.
- Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że firmy świadczące pełen zakres usług były zamieszane w rozmaite skandale. Najgłośniejsze to powiązania ich działów analiz z departamentami bankowości inwestycyjnej, nieprawidłowości w funduszach powierniczych, czy wreszcie sterowanie pierwotnymi ofertami publicznymi. Inny powód, dla którego klienci odchodzą od firm świadczących kompleksowe usługi, jest taki, że szukają doradców, którzy nie są dodatkowo wynagradzani za sprzedawanie takich, a nie innych produktów - powiedział agencji Bloomberga Michael Hecht, analityk z nowojorskiego oddziału Bank of America Securities.