Negatywne nastroje na amerykańskich rynkach akcji nie są spowodowane tylko obawami o wysoką cenę ropy naftowej. Gdyby tak było, to poniedziałkowe notowania powinny przebiegać pod dyktando kupujących. Tym bardziej, że kilka poprzednich sesji położyło solidne podwaliny pod zwyżkę. Na koniec zeszłego tygodnia notowania ropy spadły i stało się jasne, że granica 50 dolarów na razie nie zostanie przekroczona. Na początku sesji poniedziałkowej na NYMEX październikowymi kontraktami na ropę handlowano po 46,7 USD za baryłkę. Giełdy tego sprzyjającego klimatu, przynajmniej na początku sesji, nie wykorzystały. Trzy ważne amerykańskie indeksy - S&P 500, Nasdaq Composite i Dow Jones Industrial Average (DJIA) po godzinie notowań były na minusie. Inwestorzy dostrzegają, że bez względu na cenę ropy spółki wyceniane są wysoko, a przyszłe zyski nie wyglądają rewelacyjnie. W poniedziałek o obniżeniu prognozy sprzedaży na sierpień poinformował Wal-Mart Stores. Akcje właściciela największej na świecie sieci sprzedaży detalicznej, wchodzące w skład indeksu DJIA, spadły na początku notowań o 2,3%.

Mimo niepowodzeń na początku poniedziałkowej sesji, w krótkim terminie więcej atutów w ręku wciąż mają byki. Na wykresie S&P 500 zbudowane zostało podwójne dno. Wybicie z formacji było na tyle silne, że przełamana została spadkowa linia trendu, obejmująca ostatnie półtora miesiąca. Ciekawe jak teraz wykres indeksu zachowa się na poziomie średniej z 200 sesji, która stanowi najbliższy opór na 1110 pkt. Na początku miesiąca średnia nie pozwoliła kupującym rozwinąć skrzydeł i zatrzymała wzrostową korektę. Ale średnia ta wciąż rośnie - sygnalizując tym samym, że trend długoterminowy wciąż jest wzrostowy.

Najwyższą wartość od dwóch tygodni miał na zakończenie wczorajszej sesji DAX, co sygnalizuje, że również w Europie w krótkim terminie przeważają kupujący. Przed nimi atak linię trendu poprowadzoną przez szczyty czerwca i lipca.