Reklama

Hojna ręka ministra Balickiego

Ministerstwo Zdrowia chce, aby budżetowe pożyczki dla szpitali mogły być umarzane nawet w 100%. Nie godzi się na to resort finansów. To właśnie z powodu tego sporu prace nad rządową autopoprawkę dotyczącą oddłużenia ZOZ-ów opóźniają się.

Publikacja: 28.08.2004 07:47

Autopoprawkę do ustawy o pomocy publicznej i restrukturyzacji zakładów opieki zdrowotnej dotyczącą kredytów dla szpitali przygotowują wspólnie ministerstwa zdrowia oraz finansów. W mijającym tygodniu projektem miał się zająć stały komitet Rady Ministrów. Do tego jednak nie doszło.

Są rozbieżności

- To prawda, jest kilka rozbieżności - tłumaczył w rozmowie z PARKIETEM minister zdrowia Marek Balicki. To właśnie z ich powodu autopoprawka wciąż nie trafiła pod obrady komitetu Rady Ministrów.

Balicki nie chciał zdradzić, czego konkretnie dotyczą rozbieżności. Powiedział jedynie, że nie chodzi ani o czas, na jaki pożyczki miałyby być udzielane (10 lat), ani o ich oprocentowanie (miałoby być zbliżone do stopy WIBOR). Wątpliwości nie budzi również kwota, jaką miałby na kredyty dla ZOZ-ów wyasygnować budżet. Minister finansów Mirosław Gronicki zapowiedział, że chodzi o wydatek ok. 2,2 mld zł.

Według naszych informacji spór między resortami dotyczy ewentualnego umarzania pożyczek. Jedna z propozycji zakłada, że o anulowanie wierzytelności ubiegać mogłyby się te placówki zdrowotne, które w ciągu pierwszych pięciu lat zwróciłyby państwu co najmniej połowę zaciągniętego kredytu. Ministerstwo Zdrowia chce jednak pójść jeszcze dalej. Proponuje, aby szpitale, które przekształciłyby się w spółki prawa handlowego, w ogóle nie musiały zwracać długów. Stanowczo sprzeciwia się temu resort finansów.

Reklama
Reklama

- Jeżeli minister zdrowia chce dopłacać do placówek zdrowia, to powinien to jednoznacznie zdefiniować jako dotację i wypłacać ją bezpośrednio z budżetu. Byłoby taniej - komentuje sytuację Ireneusz Jabłoński, ekonomista z Centrum im. Adama Smitha. - Jeśli natomiast miałaby to być pożyczka, to musi być zwrócona - dodaje.

Pożyczki powiększą deficyt?

Zgodnie z ministerialnym pomysłem, pożyczka dla ZOZ-ów udzielana byłaby z budżetu państwa za pośrednictwem Banku Gospodarstwa Krajowego. Mogłyby się o nią ubiegać te szpitale, które rozpoczęłyby proces restrukturyzacji. Według naszych informacji pożyczki księgowane miałyby być w przyszłorocznym budżecie jako rozchód. Tym samym kwota 2,2 mld zł nie powiększałaby deficytu budżetowego. - Nie widzę szansy na takie księgowanie - mówi Ireneusz Jabłoński. Jego zdaniem, albo suma ta powiększy wysokość deficytu w 2005 roku, albo konieczna będzie redukcja innych wydatków budżetowych.

Trzy pomysły na oddłużenie

Kredyt z budżetu to już trzeci opracowywany przez rząd Marka Belki pomysł na rozwiązanie problemu zadłużenia ZOZ-ów. Poprzednie dwa upadły. Zgodnie z pierwszym, pożyczek dla szpitali miały udzielać banki komercyjne. Wbrew oczekiwaniom rządu, nie wykazały one jednak zainteresowania takimi kredytami. Drugim były pożyczki udzielane ZOZ-om przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Temu z kolei sprzeciwili się posłowie. W lipcu Sejm zdecydował, że NFZ nie będzie miał prawa kredytować placówek medycznych.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama