Narodowe Biuro Statystyczne potwierdziło opublikowane miesiąc wcześniej szacunki, że w miesiącach kwiecień-czerwiec brytyjska gospodarka lekko przyspieszyła. Przypomnijmy, że w pierwszym kwartale PKB zwiększył się w stosunku do analogicznego okresu zeszłego roku o 3,4%. Wyższe tempo niż w minionym kwartale notowano ostatnio w III kw. 2000 r., kiedy wyniosło 4%.
Najszybsze od lat tempo wzrostu kraj zawdzięcza przede wszystkim sektorowi wytwórczemu, który odrodził się po okresie dekoniunktury zanotowanym w pierwszych trzech miesiącach roku, i konsumentom, coraz chętniej wydającym pieniądze z portfeli. W porównaniu z pierwszym kwartałem produkcja sektora wytwórczego zwiększyła się o 0,9%, najbardziej od III kw. 2002 r., dorównując tradycyjnie szybszemu tempu wzrostu, jakie notuje się w sektorze usług. Wydatki brytyjskich konsumentów zwiększyły się natomiast o 1,1%, najsilniej od III kw. 2001 r. Kolejny raz wzrosły też wydatki rządowe, o 1%. Widać więc, że rząd premiera Tony'ego Blaira realizuje obietnice z 2001 r., iż do połowy 2006 r. wyda 100 mld funtów na budowę i remonty dróg, szkół oraz szpitali.
Cała brytyjska gospodarka, druga co do wielkości w Europie, w stosunku do poprzedzających trzech miesięcy wzrosła w minionym kwartale o 0,9%. Rozwija się ona z kwartału na kwartał nieprzerwanie od 1992 r. (nie wpadła w recesję w 2001 r., jak USA, Niemcy czy Japonia). Ekonomiści obliczają, że tak długi okres dobrej koniunktury nie zdarzył się ani razu w ciągu ostatnich dwustu lat.
Przez ostatnie pięć okresów kwartalne tempo wzrostu przewyższało nawet poziom 0,6%, który Bank Anglii przyjmuje za optymalny dla utrzymania stabilnej inflacji. To poskutkowało podwyżkami stóp procentowych. Od listopada ub.r. wzrosły one już pięciokrotnie - podstawowa wynosi obecnie 4,75%. Kolejnej podwyżki ekonomiści spodziewają się jeszcze w ciągu najbliższych dwóch miesięcy. Najprawdopodobniej wyniesie ona 0,25 pkt proc., czyli tyle, ile poprzednie.
Ekonomiści Banku Anglii ocenili w niedawnym raporcie, że możliwości gospodarki powoli się wyczerpują i najprawdopodobniej imponującego tempa wzrostu nie da się utrzymać. Podobnego zdania są zresztą i inni eksperci, choć część z nich obawia się, czy zbyt ostra polityka banku centralnego nie doprowadzi do gwałtownego zahamowania wzrostu PKB.