Jest kilka powodów, by tak sądzić. Perspektywy gospodarki nie są już tak dobre jak w pierwszej połowie roku. Co prawda, prognozy mówią o utrzymaniu wysokiego tempa wzrostu PKB w kolejnych kwartałach, ale szybko rosnące stopy procentowe oraz umocnienie złotego rodzą obawy o większe spowolnienie rozwoju. Wyniki spółek w II kwartale, choć rekordowe, w porównaniu z I kwartałem poprawiły się w niewielkim stopniu, jeśli oprzeć się na danych liczonych narastająco za cztery kolejne kwartały. Z punktu widzenia atrakcyjności obecnych wycen wyraźne obniżenie progresji zysków nie jest korzystne. Wszak inwestorzy zgadzają się płacić za akcję tym większą wielokrotność zysku przypadającego na jeden walor, im szybciej ten zysk rośnie.
Pojawi się zniecierpliwienie?
Po roku bez zysków wśród inwestorów może pojawić się zniecierpliwienie i zwątpienie, czy warto dalej trzymać papiery. Nie zapominajmy też, że jednym z motorów napędowych wzrostu z ubiegłego roku były fundusze inwestycyjne, "zalewane" falą napływającej do nich gotówki. W ich przypadku posiadacze jednostek udziałowych też mogą się poczuć rozczarowani rocznymi stopami zwrotu, które w przypadku największych funduszy stabilnego wzrostu i zrównoważonych mocno stopniały. Natomiast wciąż nieźle prezentują się one w funduszach akcji.
Taka sytuacja byłaby tym groźniejsza, że właśnie mija rok od momentu, kiedy na parkiecie obserwowaliśmy wzmożone obroty. 22 sierpnia 2003 r. ich wartość w przypadku największych firm przekroczyła 765 mln zł. Jednocześnie od tego momentu trzy razy z rzędu tygodniowe obroty przekraczały 2,2 mld zł - poziom niewidziany od 2000 r. Bez wątpienia głównym powodem zaangażowania wtedy tak dużych sum w akcje była nadzieja na kontynuację hossy i sowite zyski. W przypadku największych firm te oczekiwania nie znalazły potwierdzenia w rzeczywistości. Ich kursy po roku są w tym samym miejscu, a dokładnie 11 firm notowanych jest niżej niż rok temu, natomiast osiem poszło w górę. Obecny teraz w składzie WIG20 BACA rok temu nie był jeszcze notowany.
Trzeba równocześnie przyznać, że na szerokim rynku proporcje w tym czasie są zupełnie inne i mniej więcej trzy razy więcej firm przez ostatni rok wzrosło, niż zniżkowało. O obrazie rynku decydują jednak głównie spółki z WIG20 i dlatego na podstawie ich zachowania warto opierać wnioski co do przyszłej koniunktury.