Ceny miedzi w Nowym Jorku rosły w piątek drugi dzień z rzędu, a w Londynie praktycznie nie zmieniły się po wcześniejszym odbiciu z miesięcznego minimum odnotowanego w środę. W czwartek miedź w Londynie zdrożała o 27 USD na tonie. W ten sposób uczestnicy tego rynku zareagowali na wiadomości z Peru. Górnicy dwóch tamtejszych kopalni zażądali podwyżki płac i zagrozili przystąpieniem do strajku już 31 sierpnia. Jeśli do niego dojdzie, będzie to oznaczało znaczny uszczerbek po stronie podaży, która i tak w tym roku nie dorównuje popytowi. Kopalnie Toquepala i Cuajone należące do koncernu Grupo Mexico są największym producentem miedzi w Peru. W ub.r. wydobyto tam 350 tys. ton tego metalu, co stanowiło 2,3% światowego wydobycia.
W piątek przedstawiciele związków zawodowych reprezentujący 1400 górników zatrudnionych w tych kopalniach położonych w południowych Andach zapowiedzieli przełożenie strajku, gdyż muszą mieć czas na ocenę wyników spotkań z pracodawcami i przedstawicielami rządu. Spotkania te wyznaczono na najbliższy wtorek. Dopóki zaś rozmowy trwają, jest nadzieja, że do strajku nie dojdzie. To trochę uspokoiło nastroje na rynku.
Kontrakty terminowe na miedź z dostawą w grudniu zdrożały w piątek w Nowym Jorku o 1,05 centa, do 1,261 USD za funta, a w Londynie staniały o 1 USD, do 2732 USD za tonę. Przed tygodniem tona miedzi kosztowała w Londynie 2765 USD, a w ciągu roku metal ten zdrożał o 57%.