Informacje te ujawnił w piątek minister skarbu Jacek Socha w trakcie sejmowej debaty nad uchwałą zobowiązującą rząd do przedstawienia założeń prywatyzacji strategicznych spółek, m.in.: PKO BP, PZU, BGŻ i PGNiG. Stawiło się na nią prawie całe kierownictwo resortu skarbu. Trudno się dziwić - przyjęcie tego dokumentu może poważnie zagrozić tegorocznym przychodom z prywatyzacji. Sprzedaż akcji
tych firm ma być bowiem każdorazowo uzależniona od zgody parlamentu.
Po wsze czasy nasze
Największe obawy dotyczyły prywatyzacji PKO BP, którego sprzedaż 30% akcji na warszawskiej giełdzie planowana jest na II połowę października. Minister Socha starał się przekonać, że rząd w sprawie tej prywatyzacji nie ma nic do ukrycia. Argumentował, że po sprzedaży 30% akcji PKO BP, Skarb Państwa nie straci kontroli nad spółką, bo chce sobie zagwarantować 51-proc. udział w kapitale banku. - Zmniejszenie udziałów będzie wymagać zgody rządu - stwierdził. - Jeśli Sejm wyrazi takie życzenie, w statucie banku może znaleźć się zapis, że zgoda taka będzie zależała od parlamentu - dodał.
Na razie przewagę udziału kapitału polskiego ma dodatkowo zapewnić struktura oferty. - MSP planuje podzielić 30% akcji na cztery transze - powiedział. Inwestorzy indywidualni będą mogli nabyć od 21 do 25% oferowanych papierów. Pula akcji przeznaczonych dla krajowych instytucji finansowych wyniesie 30-35% oferty. Inwestorzy zagraniczni będą mogli objąć do 35%. Socha dodał, że struktura oferty przewiduje także dodatkową pulę akcji na stabilizację kursu. Wyniesie ona od 5 do 14% oferty. Według ministra, w razie dużego popytu akcje w pierwszej kolejności trafią do puli przeznaczonej dla inwestorów indywidualnych.